Aktyw Północny z wizytą u Baltic Front

Aktyw Północny zawsze był orędownikiem współpracy, a tym samym zjednoczenia białych nacjonalistów celem wspólnej walki o odrodzenie Europy. Nie wynika to z wymuszonego pragmatyzmu, lecz ideologicznej doktryny, która stawia w jednym szeregu wszystkich braci krwi. Cieszy zatem, że coraz więcej osób z szeroko pojętego ruchu narodowego w Polsce zaczyna w końcu odchodzić od skostniałego hołdowania nacjonalizmowi XX wieku i wąskich, bo opartych na historycznych animozjach, horyzontów myślowych. Aktyw Północny tymczasem konsekwentnie podąża obraną przez siebie ścieżką omijając cały ten wspomniany beton. Jednym z przystanków na tej drodze była stolica Łotwy – Ryga, do której zostaliśmy zaproszeni przez grupę Baltic Front.

O Baltic Front pisaliśmy już na naszej stronie, także zainteresowanych szczegółami odsyłamy do tego wpisu. Celem wyjazdu była oczywiście integracja środowisk oraz wymiana poglądów i doświadczeń. Sama podróż nie należała do najprzyjemniejszych, nie obyło się bez przygód, co w konsekwencji doprowadziło do tego, że na Łotwę dotarliśmy w mocno okrojonym składzie. Mimo wszystko wyjazd zdecydowanie należy zaliczyć do udanych. Nikt z przybyłych nie żałował spędzonego w ten sposób urlopu.

Dzień pierwszy miał charakter typowo turystyczny. Rano, oczywiście razem z BF, udaliśmy się do Jurmały - najbardziej znanej miejscowości plażowej w okolicy Rygi. To co od razu rzuciło się w oczy, to pomieszane ze współczesną architekturą zabytkowe drewniane zabudowania w stylu secesyjnym. Za sosnowymi lasami ciągnie się szeroka, piaszczysta plaża, która – pomimo, że licznie oblegana – jest bardzo czysta. Brzeg otulają płytkie i ciepłe wody Zatoki Ryskiej. Zwiedzanie Jurmały zakończyliśmy przechadzając się głównym deptakiem Majori, gdzie liczne knajpki i stragany zachęcają do skosztowania lokalnych potraw i przysmaków. Po południu wróciliśmy do Rygi zobaczyć stare miasto wpisane na listę UNESCO. Na początku swojej historii stolica Łotwy była ważnym ośrodkiem handlowym na wybrzeżu Bałtyku. Daje się to zauważyć poprzez liczne gildie kupieckie, typowe dla krajów nadbałtyckich. Choć starówka jest stosunkowo niewielka, to nie można jej odmówić uroku. Architektura jest dostojna i bogato dekorowana. Zwiedzając miasto nie mogliśmy także pominąć Pomniku Ojczyzny i Wolności - obelisku symbolizującego walkę Łotyszy o niepodległość. Jego budowa została sfinansowana ze składek społeczeństwa.

Drugiego dnia naszego pobytu odbyliśmy wspólny trening wraz z członkami Baltic Front w jednej z lokalnych siłowni. Prócz ćwiczeń siłowych zmierzyliśmy się w walce na noże oraz w sparingach bokserskich. Podczas pierwszej jak i drugiej części treningu można było odczuć lekką nutkę rywalizacji między uczestnikami obu organizacji. Całość odbyła się jednak zdrowej atmosferze i oczywiście dobrym humorze. Byliśmy bowiem nie lada atrakcją dla reszty ćwiczących tego dnia w siłowni.

Po odpoczynku i posiłku udaliśmy się do oddalonej o 50 km od Rygi miejscowości, gdzie na wzgórzu górującym nad okolicą znajduje się Zamek Turaida. Wzniesiony w 1214 roku przez założyciela zakonu kawalerów mieczowych i biskupa Rygi – Alberta von Buxhövdena. Umieszczony jest w miejscu, gdzie wcześniej znajdował się warowny gród Liwów – Dabrela. Miasteczko położone jest w dolinie rzeki Gauja w najstarszym i największym w krajach bałtyckich Parku Narodowym Gauja. Dopiero ze szczytu wieży zamkowej rozpościera się niesamowity widok na rzekę wijącą się wśród lasów oraz dolinę ciągnącą się aż po horyzont.

Wieczór tego dnia zakończyliśmy integracją z przyjaciółmi do późnych godzin nocnych wiedząc, że kolejny dzień mamy zarezerwowany tylko i wyłącznie na powrót do domu. Z tego miejsca chcielibyśmy podziękować wszystkim aktywistom z Baltic Front za wspaniale spędzony weekend, a w szczególności S. za gościnę i pomoc.

Wyjazd do naszych przyjaciół z Łotwy nie miał tylko charakteru czysto prywatnego. Oczywiście członkowie obu inicjatyw utrzymują przyjacielskie stosunki, jednakże tym spotkaniem chcieliśmy udowodnić sporej części środowiska narodowego, że dla nas granice nie istnieją, a nacjonaliści wszystkich krajów europejskich borykają się z podobnymi problemami w swoich ojczyznach. To nie czas na resentymenty i politykę roszczeniową, jak i niczym nie podpartą nienawiść w stosunku do nacjonalistów z innych krajów Starego Kontynentu. Żyjemy w świecie, w którym autochtoni są obywatelami drugiej kategorii, a prawo stoi za tym, kto ma władze i pieniądze. Codzienne piekło jakie stwarza nam kasta brukselskich polityków utwierdza nas w przekonaniu, że podążamy właściwą drogą. Drogą opartą na wzajemnym szacunku, tożsamości jak i radykalnej, niczym nie rozmytej idei. Nie pozwólcie sobą manipulować, gdyż głosy polityków, jak i podszepty pseudo-nacjonalistów nie są oficjalnym stanowiskiem oddolnych inicjatyw NR / NS.

 

A patriot must always be ready to defend his country against his governmentEdward Abbey

 

Tēvzemei un Brīvībai. Together we are strong!

 

 

 

Translate

   

   

Polecamy

 

 

 

więcej w dziale

LINKI

Visitor counter, Heat Map, Conversion tracking, Search Rank