Relacja z Night of Terror #3 (11.03.2017)

Night of [T]error z założenia miał być eventem, który ukaże establishmentowi jak i podrzędnym grupom narodowców, że współpraca europejskich środowisk nacjonalistycznych to nie mrzonka. Demoliberalne partie rządzące w Europie świadome są tego, iż oddolne inicjatywy społeczne o takim charakterze są ich największym i najbardziej zajadłym wrogiem. Są one niczym rozrastający się ruch oporu, który w pogardzie ma zgniliznę ich „nazbyt” cywilizowanego świata.

Na naszych oczach kasta polityków zasiadających w Brukseli gotuje piekło autochtonom wszystkich krajów Starego Kontynentu. Doprowadziło to do tego, iż europejskie organizacje stricte nacjonalistyczne odrzuciły raz na zawsze historyczne resentymenty w imię lepszej przyszłości.

Zapowiadana, szczególnie w Internecie, kolejna edycja Night of [T]error była oczerniana przez pewną gazetę, która znana jest ze swojej antypolskiej retoryki. Torpedując przy każdej możliwej okazji inicjatywy oraz wydarzenia nacjonalistów z każdego zakątka naszego Kontynentu. Najzabawniejszym artykułem zamieszczonym na łamach owej gadzinówki (a może lepiej… „szechterówki”) był artykuł, w którym próbowano udowodnić, iż NOT to próba celebracji rocznicy powstania Hitlerjugend. Niestety nikt z redakcji owej gazety nie pokusił się o przeanalizowanie dat dotychczasowych edycji, gdyż wyszłoby na jaw, że… za każdym razem koncert odbywał się w innym terminie. O ile nie dziwi nas fakt ataków ze strony lewackich i antypolskich środowisk, to całkowitym zaskoczeniem była ostra dyskusja wśród internautów na temat wydarzenia sprzed kilku dni. Ulegli oni bowiem manipulacji mainstreamowych mediów. Wykazali się całkowitym niezrozumieniem tematu, naszego ruchu oraz idei przyświecającej nacjonalistom. Mamy nadzieję, że procesy zachodzące w krajach europejskich przyniosą pewne zmiany w postrzeganiu rzeczywistości przez Polaków. Czas pokaże…

Wracając do wydarzenia z 11-stego marca mogę śmiało powiedzieć, że był to jeden z najciekawszych koncertów w jakim miałem przyjemność ostatnimi czasy uczestniczyć. Jako patronat medialny, Aktyw Północny wspiera NOT od samego początku, gdyż widzimy drzemiący w nim potencjał. Sam festiwal dorobił się takiej renomy, że nasi europejscy bracia potrafią przebyć tysiące kilometrów, aby wziąć w nim udział. Według mojej opinii, to pewna forma nobilitacji dla organizatorów, którzy swój sukces zawdzięczają swojej wytężonej pracy. 

Amok

Pierwsza na scenie zainstalowała się grupa ze Szwajcarii o wymownej nazwie Amok. Przyznam szczerze, że początkowo podszedłem do niej sceptycznie. Nie śledziłem bowiem ich dokonań na przestrzeni lat, czego powodem była, najzwyczajniej w świecie, bariera językowa. Teraz jednak będę musiał nadrobić zaległości i zaznajomić się z ich dyskografią. Pierwsze riffy gitar udowodniły mi, że nie mam do czynienia z zespołem młodym i  nieobytym na scenie. Szwajcarzy poruszyli bowiem publikę do tego stopnia, że pod sceną bawiła się spora część uczestników koncertu.

W przyszłości życzyłbym sobie, jak i osobom którym nie udało się zobaczyć występu Amok na żywo, ponownie ujrzeć ten  niesamowity zespół w Polsce. 

 

Obłęd

Obłęd stał się chyba naszym najbardziej rozpoznawalnym „produktem eksportowym”, na co wpływ ma nie tylko ich wysoki poziom, ale i zapewne to, iż są bardzo aktywni koncertowo. Już teraz możemy zdradzić, że niebawem będą reprezentować naszą ojczyznę w Słowenii, Czechach, a nawet w tak egzotycznym kraju jak Brazylia.

 Widziałem, jak chyba każdy nacjonalista w naszym kraju, prawie wszystkie występy Obłędu na żywo i muszę przyznać, że z każdym kolejnym są coraz lepsi. Są jednym z tych zespołów, które na scenie czują się swobodnie robiąc przy okazji niesamowity show. Tym razem ich repertuar rozpoczął utwór „Antysystem” z płyty „13 nowych ciosów”. Kawałki „Zapamiętaj”, „Skin on Tour”, „Wyborcza”, „Obłęd”, „Nie cofniemy się”, „Kolorowy Świat” rozkręciły widownie na dobre. Kolejne utwory zaśpiewane przez Kadiego wprowadziły widownie w stan dumy z pochodzenia i przynależności do naszej ojczyzny. Były to między innymi „Wierzę w Polskę”, „Mladić” (Слобода за Хероја, czyli solidaryzm z narodem serbskim),  „Ostatni z Wyklętych”, „Bo tu jest Polska”. Utwór „Białe Bzy” został zadedykowany naszemu największemu skarbowi narodowemu, czyli… polskim kobietom.

 Nie zabrakło również coverów w wykonaniu Obłędu, tym razem mogliśmy usłyszeć takie utwory jak „Biały Honor, Biała Duma” oraz „Skinheads”.

 Widać było entuzjazm w podejściu do polskiego zespołu  wśród zagranicznej części publiczności. Utwory Obłędu są im znane na tyle, że śpiewali je w wersji oryginalnej, czyli w naszym ojczystym języku.

Sokyra Peruna

Nie widziałem tego zespołu na żywo od czasu „Rokas prieš komunizmą”, który odbył się na Litwie w styczniu ubiegłego roku. W naszym kraju natomiast, Sokyra Peruna nie zagrała już od bardzo dawna co, według mojej opinii, spowodowało, iż polska widownia była spragniona ich występu. Pomimo sporej niedyspozycji Arsenija (złamana noga) performance Ukraińców był jednym z lepszych jakie mieli dotychczas. Występ zaczęli od spokojnego Intro (Декалог), które zamieścili na płycie "Сталевий промінь волі", by po chwili uderzyć z "Герої моєї Раси", "Небесний батальйон", "Ми з тобою, брате". W tym momencie pod sceną szalał słowiański sztorm, a apogeum osiągnął chyba w momencie, gdy Arseniy zaśpiewał utwór "Святослав". Później poleciały ze sceny takie utwory jak "Під прапором перемоги", "Я син України". Usłyszeliśmy niewydany jeszcze utwór  "Дорога в АТО"  z nadchodzącej płyty o tym samym tytule. Z tego co wiem, zespół jest już po sesji nagraniowej bębnów, zatem niebawem będziemy mogli usłyszeć ich nowy materiał. Nie zabrakło „Перунів вогонь” (z krążka "Братство сумління"), kawałka na który osobiście czekałem oraz TNT (z kompilacji Tattooed Bagpipers). Drugim utworem z nowej płyty jaki mogliśmy usłyszeć był „Лугандон” (termin powstały przez połączenie dwóch Republik Ludowych: Ługańskiej i Donieckiej). Na zakończenie występu odśpiewano wspólnie z wokalistą utwory "Сталевий промінь волі" oraz  "Україна". 

 

Oidoxie

Absolutną gwiazdą tego wieczoru był legendarny zespół z Niemiec, czyli Oidoxie. Grupa ta gościła nad Wisłą równo 12 lat temu, o czym wspomniał lider i zarazem wokalista zespołu, Marko. Pierwsze dźwięki utworu „Schwarze Zukunft” ściągnęły na salę wszystkich, łącznie z tymi, którzy stali na zewnątrz. Dawno już nie widziałem, by zespół R.A.C spowodował takie zamieszanie na scenie. Sala pękała w szwach, a widok ze sceny na publikę był czymś niezwykłym. Wraz z charyzmatycznym wokalistą śpiewało blisko siedemset osób a pod sceną rozpętało się piekło. Wszyscy jak jeden śpiewali „Ready for War”, „Mörder deiner Jugend”, „Zerschlag Deine Ketten”, „20.13”(czyli największy hit tego zespołu), „Eine schöne zeit”, „Ich Bleibe Lieber Allein”, „Ruhm Und Ehre”, „Fight Together”, „A.C.A.B”.

 Publiczność nie chciała wypuścić Oidoxie ze sceny, zmuszając ich do bisów. Dzięki temu mogliśmy usłyszeć cover Skrewdrivera pt. „After the Fire” oraz ponownie ich „sztandarowy utwór”- jakże niezapomniane zakończenie występu. Zespół podziękował za wrażenia, jakie wywołali u nich uczestnicy. Jednocześnie zapowiedział kolejny zespół ze swojej ojczyzny, czyli…

Brainwash

Brainwash jest zespołem z nurtu HC, który od samego początku  wspiera ideę Night of [T]error. W naszym kraju scena Hatecore dopiero raczkuje, co nie oznacza tego, iż jest w ogóle nieznana. Niestety rodzimych grup, grających w tym stylu, jest u nas jak na lekarstwo, a szkoda, gdyż drzemie w tej scenie niesamowity potencjał. Brainwash jest chyba tego najlepszym dowodem. Swój występ rozpoczęli od utworu pt. „Defend our Europe” ze splitu „Day of Victory” z amerykańską gwiazdą WP Bound for Glory. Cieszy mnie, że nie zabrakło w występie Niemców takich utworów jak: „Moments of truth”, „One Family”, „Death before dishonour”, „Nobody knows, nobody cares”, gdyż lubię je po prostu. Niesamowicie natomiast został przedstawiony publiczności cover utworu „Walk in Shame” amerykańskiej legendy Hatecore, czyli  Blue Eyed Devils. Zaśpiewany został na dwa wokale, co tylko dodało mu mocy i agresji. Niemcy wiedzą jak doprowadzić publikę do scenicznej ekstazy. Kawałki, takie jak: „Day of Victory”, „Hate Is Our Justice”, „Brainwash Brotherhood”, „The Great Commandment”, „Every Breath You Take”, są dobitnym przykładem na to, iż Brainwash nie bez przyczyny należy do światowej czołówki sceny HC.  

Całkowitym zaskoczeniem, chyba nie tylko dla polskiej części publiczności, był kolejny cover w ich wykonaniu. Tym razem Brainwash zagrał „White honour, white pride” wrocławskiej legendy R.A.C., a zaśpiewany został wspólnie przez Majora Williamsa i Kadiego. Nie było chyba osoby na sali, która nie znała tego utworu i nie śpiewając go, zakończyła trzecią „Noc terroru”  w duchu europejskiej jedności.

Night of [T]error jest eventem, który powinny wspierać wszystkie organizacje i grupy  nacjonalistyczne w Polsce. Dlaczego? Dlatego, że jest jednym z dwóch, może trzech wydarzeń muzycznych zorganizowanym na tak wysokim poziomie. Dzięki temu możemy jako nacjonaliści, wyjść z zadymionych spelun i wspiąć się na wyższy poziom tworzenia wydarzeń o takim charakterze w kraju.

O.R.I.O.N

Zobacz również relacje z poprzednich edycji Night of [T]error:

Zachodnia Polska: Relacja z „The Night of Terror” (07.03.2015r.)

Relacja z koncertu „ Night of Terror II” (05.03.2016)

Translate

   

   

Polecamy

 

 

 

więcej w dziale

LINKI

Visitor counter, Heat Map, Conversion tracking, Search Rank