Relacja z koncertu „ Night of Terror II” (05.03.2016)

Od pierwszej edycji Night Of Terror minął rok, warto jednak było czekać na część drugą. Już sam dobór zespołów nie pozostawiał wątpliwości, że będzie to jeden z najlepszych koncertów tego roku w naszym kraju.Tradycyjnie na tego typu wydarzeniu nie mogło zabraknąć przedstawicieli Aktywu Północnego, którzy w sposób subiektywny przedstawią czytelnikom portalu przebieg eventu. Zapraszamy do lektury.

 

Na wszystkich gościach-jak również na osobie piszącej te słowa- wrażenie zrobiła sala - ogromna z przestronną sceną, która była oddzielona od publiczności barierkami w celu bezpieczeństwa. W oczy rzucał się baner z flagami krajów europejskich i wymownym hasłem: „One Home, One Family, No more Brothers war!”, który dobitnie potwierdza, że widmo szowinizmu nie wisi już nad Europą. Nacjonaliści ze Starego Kontynentu odrzucili resentymenty na rzecz budowania wspólnej przyszłości. To kierunek w którym powinniśmy iść w dobie walki z tym zdegenerowanym światem!

 

Kilku cenionych europejskich dystrybutorów wystawiło na stoiskach swoje produkty, zatem każdy mógł się zaopatrzyć w stylową odzież, płyty ze skoczną muzyką (w tym perełki) oraz gadżety określające przyszłych właścicieli. Sam skusiłem się na symboliczne zakupy po skrupulatnych poszukiwaniach.

Na pochwałę zasługiwał również punkt gastronomiczny, gdzie serwowano dania z grilla jak i tradycyjne polskie potrawy. Podejście właścicieli było naprawdę profesjonalne, dlatego też okupowani byli cały wieczór przez rzeszę głodnych;) Przyznam szczerze, że dawno tak dobrze nie jadłem na koncercie za relatywnie małe pieniądze.

 

Kolejną kwestią wartą uwagi była frekwencja, która okazała się niemała , gdyż liczba uczestników przekroczyła 500 osób. Dowodzi to tego, iż organizatorzy wzięli do serca uwagi oraz prośby znajomych i zaczęli zapraszać kapele z nurtu NSHC, który w naszym kraju może jeszcze nie do końca się przyjął, ale z każdym rokiem liczba fanów tej muzyki wzrasta.Stanowi ona niesamowity nośnik idei podparty czynem, gdyż oprócz kwestii czysto politycznych, odbiorcy kierują się w życiu zasadami straight edge. W przyszłości - może nie tak odległej jak nam się wydaje - sportowy tryb życia przyda się bardziej niż kiedykolwiek.

 

Legion Twierdzy Wrocław

 

Pierwsi na scenie pojawili się rodzimi muzycy z Legion Twierdzy Wrocław. Myślę, iż jest to obecnie jeden z najszybciej rozwijających się zespołów w naszym kraju. Widać, że zwiększony skład osobowy wpływa pozytywnie na ich twórczość. Dwa wokale to według mnie dobre posunięcie, które często jest wykorzystywane przez ekipy znurtu HC, a diametralnie wpływa na ich jakość i wartość. Z niecierpliwością wyczekuję  ich nowego krążka, którego premiera zapowiedziana jest na kwiecień tego roku. LTW pokazało, że jest w stanie godnie reprezentować nasz kraj u boku największych gwiazd NSHC jak i RAC. Publiczność- nie tylko polska- znała ich kawałki i bawiła się przy ich muzyce. Większość  utworów została odśpiewana wraz z wokalistami z zespołu.Muzycy przedstawili zgromadzonym następujący repertuar: „Legion Twierdzy Wrocław”, „Sztywniak”, „Ciemne Ulice”, „Szturmowcy”, „Izotop Fałszu”, „Taniec Wojny”, „Sztuczni celebryci”, „Moje opowieści” oraz „Samotny Łowca” - utwór do którego zespół nagrał świetny teledysk. Ciekawym zabiegiem byłoby dodanie go do nadchodzącej płyty jako bonus. Publiczność miała okazję usłyszeć niewydany jeszcze utwór pt. „Kamienne lwy”. Nie zabrakło również  coverów innych, cenionych europejskich zespołów, które LTW wykonał nie tyle poprawnie co ciekawie, na swój własny sposób. Dowodzi to tego, iż zespół wykrystalizował swój własny styl.

 

Brainwash

 

Drugi występ tego zespołu w naszym kraju, a ja nadal czuje niedosyt. Po raz kolejny ekipa z Brainwash pokazała niesamowity poziom. Repertuar zespołu różnił się od tego z „Night of Terror vol. I” i wyglądał następująco: „Time to Act", „Moments of truth”, „Death before dishonor”, „Fight Back”, „Raise your Fist”  „Brainwash Brotherhood”, „We still believe”, ”We won’t forget”, „Sklave deiner Selbst” „Nobody know, nobody cares”,  „Glorious Soldiers” „Hate is our Justice”. I tym razem publiczność wręcz oszalała słysząc pierwsze riffy i wersy utworu „One Family”, który stał się niejako ich sztandarowym kawałkiem (na pewno najbardziej rozpoznawalnym).

Nie zabrakło również coveru w wykonaniu Niemców, i tym razem mogliśmy usłyszeć poprawnie wykonany numer amerykańskiej legendy i prekursora sceny Hatecore, czyli B.E.D. Utwór „Walk in Shame” śpiewała cała sala, a pod sceną zrobiło się jeszcze goręcej. Publiczność przyjęła występ Brainwash bardzo entuzjastycznie.

 

Frakass

 

Michele gości w kraju nad Wisłą regularnie, często biorąc udział w projektach z polskimi muzykami, zdarza mu się też występować solo na naszych koncertach. Tym razem jednak Frakass zaprezentował się w całym składzie. Przyznam, że czekałem na ich występ od dawna. Od czasu absencji na scenie francuskiego Chevrotine są jedynymi następcami , którzy wypełnili po nich lukę i potrafią ich oczywiście przebić. Już pierwsze utwory dobitnie o tym świadczyły. Zaczęli od „Eurosiberie” i „Bounclier Contre Boucliers”, później było już tylko lepiej, gdyż zespół odegrał swoje sztandarowe utwory jak „Siegfried”, „Rage”, „732”, „Jeunesse d’ Acier”, „Sous Les Feux”, „L’europe de Demlin”, „Invictus”, „Legitime Defonce”  „Rapist (Combat 84). Ponadto odegrano „Ultime Délivrance”, który jest coverem utworu „Triumf nowej ery” naszego rodzimego zespołu. Został on zadedykowany specjalnie polskiej publiczności, co spowodowało niemałe poruszenie wśród naszych rodaków. Ich występ zakończyło „Outro”, użyte na jednych z ich płyt. Fani zespołu jak i stylu w jakim gra Frakass podzielali moje zdanie, że jest to jeden z najlepszych europejskich zespołów R.A.C.

 

Moshpit

 

Niekwestionowaną gwiazdą tego wieczoru był niemiecki zespół Moshpit, a ich występ tylko potwierdził, że należą do światowej czołówki nie tyle NSHC, co całej sceny Hardcore. Zachowanie muzykówna scenie odzwierciedlało to, co działo się pod sceną- czyli istne piekło. Węgierski wokalista tego zespołu to istny dynamit, który na deskach scenicznych jak i na płytach daje z siebie 100%. Swoją postawą jak i talentem wokalnym poruszał do głębi nawet najbardziej wybrednego słuchacza. Ze sceny poleciały utwory z całego dorobku muzycznego zespołu. Uslyszeliśmy zatem takie hity jak: „We Carry the Heart”, „Opression and Poverty”, „Phoenix”, „Close the Hive”, „Caught between two Hells” (zaśpiewany został na dwa wokale wraz z Majorem Williamsem, liderem grupy Brainwash), „Release the Cure”, „Revolt from Within”, „Victory Or Death”, „Beneath the Surface” oraz „101”.

Moshpit, pomimo później godziny (około 3 nad ranem) i zmęczenia zebranych, zmuszony został do bisów przez publiczność. Mogliśmy dzięki temu usłyszeć dwa covery, pierwszym był „Finger on the Trigger” zespołu Until The End a drugi utwór S.O.I.A. To jeden z najlepszych występów jaki widziałem na naszej nacjonalistycznej scenie. Kto nie widział, niech żałuje!

Mamy nadzieję, że osoby które pojawiły się na „Night of Terror vol. II” nie zawiodły się i będą wspierać dalej tę inicjatywę, aby stała się w przyszłości wydarzeniem cyklicznym, przypisanym wyłącznie dla zespołów i fanów HC. Przyciągnęłoby to z pewnością więcej ludzi spod znaku AN, SXE oraz młodą krew. Czas pokaże.

Nam nie pozostaje nic innego jak podziękować organizatorom, zespołom oraz publiczności za wspaniałą zabawę. Nie dajmy się zastraszyć choremu pseudo-demokratycznemu systemowi oraz jego sługusom w postaci służb, mających za wszelką cenę utrzymać przy życiu ten chory i skostniały twór pod nazwą III RP. Nasza walka trwa!

 

ONE HOME, ONE FAMILY, NO MORE BROTHERS WAR !

 

Zdjęcie Frakass pobrane z oficjalnej strony zespołu.

O.R.I.O.N

Zobacz również: Relacja z "Night of terror" (07 03 2015r)

Translate

   

   

Polecamy

 

 

 

więcej w dziale

LINKI

Visitor counter, Heat Map, Conversion tracking, Search Rank