Instynkt Przetrwania #15 – Górska Przeprawa

24 grudnia około godziny 15:00 wylądowaliśmy w Polanicy Zdrój, skąd zaplanowany był start naszej górskiej przeprawy. Idąc przez miasto wzbudzaliśmy zainteresowanie przechodniów ze względu na militarne stroje i ekwipunek. Po wkroczeniu do lasu wtopiliśmy się z zielenią i brązem zimowego lasu. Zimowego? Tak, jak na grudzień pogoda była iście jesienna. Z niewielkim zapasem jedzenia i wody zniknęliśmy miedzy drzewami pozostawiając cywilizacje za plecami.

Narzucone przez nas samych dość szybkie tempo marszu zawiodło nas dość daleko od siedzib ludzkich. Po około 5 godzinach marszu, gdzieś na szlaku znaleźliśmy małą wiatę w której postanowiliśmy zrobić pierwszą i jedyną tego dnia, a raczej dnia i nocy, przerwę by uzupełnić płyny i dodać trochę energii przed podejściem do zaplanowanego miejsca noclegu a mianowicie, najbardziej malowniczego w górach Stołowych Szczytu – Szczelińca Wielkiego 919 m n.p.m.

A że akurat był 24 grudnia pokusiliśmy się o stworzenie atmosfery świątecznej. Odrobinę tradycji nikomu jeszcze nie zaszkodziło, więc wyłożyliśmy na stół cały zapas jedzenia i podzieliliśmy się symbolicznie sucharem wojskowym a znalezioną małą choinkę wystroiliśmy latarkami czołowymi ;)

Po chwili relaksu i odrobinie śmiechu ruszyliśmy dalej. W środku nocy dotarliśmy na szczyt. Noc nie pozwalała nam na napawanie się widokami, więc postanowiliśmy poszukać schronienia przed ewentualnym deszczem i turystami. Znaleźliśmy jaskinię, w której przygotowaliśmy posłania. Po zjedzeniu ciepłego posiłku poszliśmy spać z zamiarem pobudki przed wschodem słońca.

Warto było zerwać się po 3 godzinach snu, po to by podziwiać wschód słońca ze szczytu.

Zmęczenie całkowicie zostało zapomniane. Słońce przebijające się przez ołowiane chmury dawało energii a mgły tańczące nad lasami poniżej tworzyły niesamowitą atmosferę. Po tym spektaklu zajęliśmy się eksploracją Szczelińca. Miejsce przepiękne i każdy z nas stwierdził ze musi tam jeszcze wrócić. Uzupełniliśmy zapasy wody i ruszyliśmy w dalszą podróż nie zwalniając tempa.

Kolejnym etapem były Broumovske Steny w Czechach. Skalne ściany zrobiły na nas wrażenie swym pięknem i bajkowym klimatem. Czas wyprawy zrobił swoje, gdyż w okresie świątecznym nie było w ogóle turystów na szlakach. Czuliśmy się naprawdę jak w baśni, oderwani od rzeczywistości.

Po dotarciu do dawnej granicy czesko-polskiej zastał nas zmierzch. Kilometry przebyte dawały się we znaki a że tempo było wyżyłowane mieliśmy zapas czasu, więc postanowiliśmy zrobić kilkugodzinny nocleg. Tym razem już porządne ognisko by się ogrzać i zagotować ciepłej strawy.

Nad ranem wkroczyliśmy na powrót na polską ziemię by udać się w kierunku Wałbrzycha, gdzie planowo zakończyć się miała nasza podróż. Nie zwalniając tempa, wspinaliśmy się na kolejne szczyty by za chwile z nich zejść i wspiąć się na kolejne. Nadrabialiśmy kilometrów w poszukiwaniach górskich strumieni, gdy kończyły się zapasy wody. Cały czas trzymaliśmy wysokie morale mimo pękających pęcherzy na stopach, głodu, zmęczenia i kolejnych wysokich gór do przekroczenia.

Ostatnim wzniesieniem, które pokonaliśmy była góra Nowy Dwór z ruinami zamku (pierwszy raz był wzmiankowany w 1364 roku).

Zejście w stronę Wałbrzycha jest bardzo strome, zajęło nam trochę czasu i nadwyrężyło i tak już zmęczone ścięgna i mięśnie. Ostatni szczyt i zejście do miasta na bardzo ”urokliwą” dzielnicę Wałbrzycha.

Nazwa stacji PKP Wałbrzych Główny może niejednego zmylić gdyż nic nie ma wspólnego z centrum miasta Wink

Korzystając z zapasu czasu do najbliższego pociągu zdecydowaliśmy się zajrzeć jeszcze na drugi koniec miasta do mauzoleum Totenburg - upamiętniające 170 tys. Ślązaków, którzy zginęli podczas I wojny światowej, jak również ofiary wypadków w kopalniach oraz 25 lokalnych bojowników ruchu narodowo-socjalistycznego.

Szybki powrót na dworzec późnym wieczorem 26 grudnia zakończył naszą wyprawę przez góry. Cała wyprawa trwała około 50 godzin i przemierzyliśmy mniej więcej 100 km po szczytach i dolinach. Wspomnienia wspaniałe, widoki przepiękne i silna wola wzmocniona.

Sława!

W.

 

Translate

   

   

Polecamy

 

 

 

więcej w dziale

LINKI

Visitor counter, Heat Map, Conversion tracking, Search Rank