Instynkt Przetrwania #11- Linia Osy, Twierdza Grudziądz

Po krótkiej przerwie wracamy na szlak. Piątek 8 rano, 19 grudnia, wyruszamy trasą z Kwidzyna do Grudziądza by zdobyć  legendarną Twierdzę. Od samego początku towarzyszy nam deszczowa aura przypominająca bardziej początek jesieni aniżeli drugą połowę grudnia. Pogoda trochę psuje nam szyki ponieważ liczyliśmy na lekki mróz, który pozwolił by mam ocenić nasze przygotowanie do kolejnej zimowej wyprawy, którą planujemy na styczeń 2015. W tym miejscu chcielibyśmy zaprosić wszystkich chętnych  na kolejną odsłonę IP.

 Wróćmy jednak do naszej wędrówki. Przedświąteczny okres nie sprzyjał dużej frekwencji, także tym razem ruszamy trzy-osobową drużyną. Całą trasę zaplanowaliśmy tak, aby wędrować wyłącznie lasami, oczywiście jak tylko jest to możliwe. Według mapy kierujemy się na miejscowość Białki i dalej w stronę Sadlinek i osady Dziwno. Muszę przyznać , że lasy w tej części Pomorza są niesamowite.  Urozmaicone ukształtowanie terenu, wiele wzniesień , wąwozów i bagien od czasu do czasu poprzecinanych leśnymi, brukowanymi pruskimi drogami łączącymi poszczególne osady .  My oczywiście nie trzymamy się ścieżek i szlaków a idziemy na szagę przed siebie licząc tylko na mapę i kompas. Po około 3 godzinach marszu zatrzymujemy się na krótki odpoczynek. Na postój wybieramy mały świerkowy lasek, który osłonił ściółkę przed deszczem i zgnilizną. Szybkie ognisko, kanapka i łyk ciepłej herbaty stawiają nas na nogi. Nie marnujemy czasu bo o tej porze roku zmrok zapada bardzo szybko i ok. 16.00 jest już naprawdę ciemno, a biorąc pod uwagę zachmurzenie to nawet wcześniej.

Bagna które musimy omijać wyprowadzają nas trochę w przysłowiowe pole i nadrabiamy zbędne kilometry. Normalnie o tej porze powinno być wszystko zamarznięte i przeszlibyśmy ten teren bez większych problemów. Po krótkiej dezorientacji odnajdujemy jednak charakterystyczny punkt jakim są tory kolejowe i wracamy na właściwy kierunek. Około godziny 15.00 przecinamy drogę łączącą wsie Okrągła Łąka i Gardeja-  to znak, że powoli czas szukać miejsca na nocleg gdyż za godzinę będzie ciemno.

Całą drogę siąpi deszcz a silny wiatr strąca krople wody z drzew, za co chyba przeprosił nas samorząd województwa pomorskiego o czym poinformował nas przydrożny znak :P. Jesteśmy już naprawdę przemoczeni. Pamiętając nasz „suchy” przystanek w świerkowym lesie staramy się wybrać podobne miejsce na nocleg. Oczywiście gdy czegoś potrzebujesz jak na złość tego nie znajdziesz. W około tylko lasy liściaste bądź sosnowe nie chroniące za bardzo przed deszczem. Jest już ciemno ale się nie poddajemy, szukamy tego o co nam chodzi. Przed 17.00, po długich poszukiwaniach,  odnajdujemy nasz cel i jak się okazało była to ostatnia szansa przed zbliżającą się ulewą. W tempie sprinterskim rozpalamy ogień i rozbijamy nasze obozowisko w strugach deszczu, które przebijają się przez korony drzew. W tym miejscu warto wspomnieć o naszych jednoosobowych holenderskich namiotach (bivizak) wykonanych z gore-texu. Nieprzemakalna membrana „norki” chroni nasze plecaki, śpiwory i nas samych przed deszczem dzięki czemu możemy spokojnie wypocząć i wyspać się, nawet przy silnych opadach. To chyba najlepszy produkt tego rodzaju dostępny na rynku, który przebija nawet amerykańskie bivy covery. W centralnym punkcie obozu rozwieszamy dach z poncha pod którym przygotowujemy posiłek. Po kolacji, ok. godziny 20.00 kładziemy się spać. Warto wspomnieć iż jesteśmy już w kujawsko-pomorskim i w ten sposób Instynkt Przetrwania po raz drugi (IP VIII) znalazł się poza granicami naszego województwa.

Rano po szybkim śniadaniu zwijamy nasze obozowisko i ruszamy w dalszą drogę. Po deszczu nie ma ani śladu, wychodzi słońce a my ruszamy w kierunku wsi Zakurzewo. Wychodzimy z lasu i zbliżamy się do wsi w której przekraczamy rzekę Osę która wpada do Wisły. Rzeka Osa wypływa z jeziora Perkun na poj. Iławskim skądinąd nazwa nam znajoma;) . Od strony Wisły wieje tak silny wiatr, że mało nam łbów nie urwie ale nie przejmujemy się tym, bo wkraczamy w finałowy etap naszej wyprawy. Szukamy Linii Osy, schronów bojowych wybudowanych w 1939r. dla osłony Grudziądza w pasie obrony Armii Pomorze. Linia Osy to 11 obiektów, które skutecznie broniły miasta. Niemcy nie zdołali przełamać ufortyfikowanej linii i zmuszeni byli do obejścia jej od strony Księżych Gór. Polska załoga wycofała się do miasta w nocy z 3 na 4 września 1939 w obawie przed okrążeniem garnizonu.

Wszystkie schrony zachowały się do dnia dzisiejszego ale część z nich znajduje się na posesjach prywatnych i jest niedostępna. Z powodu późnej już pory odnajdujemy bunkry nr: 1,2,3,4,5. Niektóre są trudne do zlokalizowania, zarośnięte bądź osłonięte przez drzewa. Następnym naszym celem są forty. System umocnień Twierdzy Grudziądzkiej z XIX i XX w. dla osłony Grudziądza i mostu na wiśle szczególnie przed działaniami rosyjskimi. Na wzgórzu od strony Wisły odnajdujemy Fort Parski. Wszystkie fory Są dosyć dobrze zachowane ale wejścia do nich są raczej zablokowane.

Jest już godzina 15.00 i postanawiamy zrobić ostatni odpoczynek i posiłek. Rozpalamy ognisko i rozprawiamy o trudach wyprawy. Zapada zmrok, ostatni nasz cel to Cytadela. Zapalamy latarki czołowe i ruszmy w jej kierunku. Cytadela to centralny punkt twierdzy której budowa rozpoczęła się w XVIII w. na rozkaz króla Prus Fryderyka II. Cytadela przez Niemców była zwana Twierdzą Courbiere'a  (generalny gubernator Prus Zachodnich i Grudziądza, generał pruski, dowodził obroną Grudziądza w czasie Wojen Napoleońskich). Obecnie na cytadeli także znajduję się Jednostka Wojskowa ( wejście tylko w dni otwarte dla zwiedzających typu 11-ty listopada) więc chcemy ja tylko okrążyć by udać się do miejsca kończącego wyprawę. Idziemy wzdłuż Wisły by obejść Cytadelę. W pewnym momencie przed nami wyłania się plac i betonowe magazyny bardzo przypominające teren wojskowy. Widząc złożony most pontonowy i budkę strażniczą zorientowaliśmy się że jesteśmy… na terenie Jednostki Wojskowej! Rzeczywiście teren oświetlony i monitorowany ale kto by przypuszczał, że nie będzie nawet ogrodzenia czy tabliczki informacyjnej. Ot tak każdy może sobie wtargnąć na teren wojskowy. Przechodząc obok budki „wartowniczej” budzimy typa, który pilnuje dobytku Wojska Polskiego aby zapytać się jak się wydostać z Twierdzy nie zwracając na siebie uwagi. Zaspany pan poinstruował nas jak się wydostać aby nie zwrócić uwagi wartowników z bramy głównej J Przedzierając się przez ostatnie metry lasu wychodzimy na drogę w mieście. Nasz transport już gdzieś na nas czeka więc umawiamy się szybko telefonicznie i po 5 min już po nas jest.

 Podsumowując wyprawę. Jesteśmy jak zwykle zadowoleni. Bardzo ciekawy i wymagający teren. Może pogoda mogłaby być lepsza ale w końcu w każdej się trzeba sprawdzić. Nie ma na co narzekać bo zawsze mogło być gorzej. Łącznie przeszliśmy 50km w ciągu 2 dni kończąc wyprawę ok. godz. 18.00.

Z niecierpliwością czekamy na śnieg i koleją odsłonę Instynktu Przetrwania na którą- jak zwykle- zapraszamy zainteresowanych. Do zobaczenia na szlaku, Sława!

Tradycja- Historia- Kultura

Otto

 

Translate

   

   

Polecamy

 

 

 

więcej w dziale

LINKI

Visitor counter, Heat Map, Conversion tracking, Search Rank