Instynkt Przetrwania: Jak się przygotować do wyprawy? - poradnik dla początkujących. Część 1

Aktyw Północny realizuje się na wielu płaszczyznach, jedną z nich jest niewątpliwie szeroko pojęta idea survivalu, czyli sztuki przetrwania w najtrudniejszych warunkach. Jakie znaczenie dla nacjonalistów powinna mieć natura i jakie cele nam przyświecają opisywaliśmy w artykule pt.: Survival a nacjonalizm - czyli próba zachęcania aktywistów do „studiowania” sztuki przetrwania. Jeszcze raz polecamy zapoznać się z jego treścią.

Stworzona przez nas inicjatywa - o jakże przewrotnej nazwie - „Instynkt Przetrwania”, ma uzmysłowić nam, że nie powinniśmy walczyć i ujarzmiać Natury, tylko czerpać z jej dobrodziejstw przy jednoczesnym respektowaniu żywiołów. Dzięki tak zdobytej wiedzy staniemy się lepszymi aktywistami. Pamiętajcie, jesteśmy częścią ekosystemu!

IP finalnie ma przygotować Was do wypraw, wycieczek, turystyki i wszelkiego rodzaju aktywności na świeżym powietrzu poprzez wyrobienie pewnych cech albo, jak wolicie, algorytmu postępowania. To właśnie dzięki tym cechom będziemy wiedzieli, jaki sprzęt dobrać, co jest niezbędne i w jaki sposób to ocenić. Mogłoby się wydawać, że dobór ekwipunku to „oczywista oczywistość” lecz, jak mówi nam doświadczenie, to tylko pozory. Dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę w tym temacie, przypominamy te podstawy. Zaznaczyć jednak należy, iż w tym artykule nie omówimy niezbędnego zestawu do Bushcraftu czy SERE, gdyż to tematy na inne artykuły.

 

Odzież

 

            Odzież musi być dobrana w zależności od warunków pogodowych i rodzajów zagrożeń jakie mogą nas spotkać. Nikt nie ubierze się w kożuch wybierając się na pustynie, nie założy jeansów na długi marsz lub  krótkich spodni na warunki arktyczne, gdyż skutkować to może poważnymi powikłaniami, a nawet śmiercią.

 

W naszym umiarkowanym klimacie, biorąc tylko pod uwagę okres wiosenno-letni najlepszym rozwiązaniem jest odzież outdorowa bądź tradycyjne umundurowanie wojskowe. Taki ubiór zapewni nam względny komfort podczas marszu lub bytowania w lesie i łatwo będziemy mogli go wysuszyć w razie zamoczenia. Mundur zapewni nam ochronę ciała przed wszelkiego rodzaju urazami np. w czasie przedzierania się przez trudny teren. Umundurowanie to nie tylko ochrona ciała, ale przede wszystkim kamuflaż, który zapewni skrytość działania. Pamiętać należy, aby dobrać odpowiedni typ kamuflażu do terenu. W naszej szerokości geograficznej najlepiej sprawdzają się kamuflaże typu: OLIV (OLIV DRAB), WOODLAND, FLECTKTARN, w które można się zaopatrzyć za relatywnie małe pieniądze. Osobom z większym zasobem funduszy proponujemy zakup mundurów i ekwipunku w nowoczesnych kamuflażach takich jak: MULTICAM, MARPAT, TIGER STRIPE ALL TERRAIN, MULTILAND oraz A-TACS.

 

Uwaga: Nie musicie kupować nowych mundurów. Na początek wystarczy odwiedzić lokalne demobile, strony internetowe sklepów militarnych, sprawdźcie co jest na allegro i innych portalach aukcyjnych, nie bagatelizujcie w trakcie poszukiwań  tzw. lumpeksów, czyli sklepów z odzieżą używaną. Kompletne mundury w dobrym stanie można dostać już za 60zł!

 

Poniżej przedstawiamy kilka rodzajów kamuflaży, które z powodzeniem spełniają swoją funkcję na naszej szerokości geograficznej (krój niech każdy dobierze indywidualnie wg potrzeb).

Gdy  odzież wierzchnią mamy już dobraną odpowiednio do naszych potrzeb należy wspomnieć o bieliźnie, która chroni przed odparzeniami, otarciami oraz zimnem. Tradycyjne kalesony odchodzą- na szczęście- do lamusa, a jej miejsce zajmuje bielizna termoaktywna.  Produkowana ze specjalnie projektowanych dzianin syntetycznych, które posiadają zdolność sprawnego odprowadzania potu i pary wodnej ze skóry pozostawiając ją suchą, nawet przy intensywnym wysiłku fizycznym. Podczas niższych temperatur najczęściej stosuje się 2 warstwy tego typu bielizny (często są one oznaczone: level 1 i level 2). Szybki postęp spowodował, iż dzisiaj możemy kupić bieliznę termoaktywną I, II  a nawet III generacji, oczywiście jakość działania jak i stopień generacji wpływa na cenę produktu. Warto zatem przemyśleć wcześniej zakup takiej bielizny. Prócz samych wypadów survivalowych, możemy jej używać do uprawiania sportów. O ile do uprawiania sportu kolor takiej bielizny nie jest ważny, to w survivalu ma diametralne znaczenie. Aby zwiększyć jej spectrum działania  nie powinna być w jaskrawych kolorach.

Pamiętajcie, że wiele się zmieniło w kwestii ubioru i wyposażenia od czasów naszych dziadków i ojców, jednakże kilka zasad uniwersalnych przetrwało do dnia dzisiejszego. I tak, jedna z nich to taka, że bielizna musi być zawsze sucha. W przeciwnym razie będziemy szybko tracili ciepłotę ciała lub przy długim bytowaniu może się wdać grzybica, zakażenie etc. Najlepiej spakować ją do szczelnego, nieprzemakalnego worka.

 Kolejna zasada mówi o tym, aby zabrać ze sobą większą ilość bielizny niż dni wyprawy, nawet podczas krótkiego wypadu, gdyż nie wiemy co nas może spotkać. Należy zmieniać bieliznę, gdy tylko jest to konieczne!

Kolejnym ważnym elementem ubioru jest bluza lub kurtka z  polaru. Ze względu na bardzo wysoką gramaturę, chroni nasz organizm przed zimnem i wiatrem, przy jednoczesnej zdolności paroprzepuszczalnej. Posiada dużo lepsze właściwości termoizolacyjne niż wełna ,a w przypadku zamoczenia nie traci tych właściwości. Jest więc niejako dobrym rozwiązaniem wraz z wyżej opisaną bielizną termoaktywną. Niestety, ani bielizna termoaktywna, ani polar nie są nieprzemakalne. Aby maksymalnie utrzymać ich właściwości musimy zabezpieczyć je odzieżą typu gore - tex.

 

 Ostatnią, lecz nie mniej ważną rzeczą, o której należy wspomnieć jest ochrona głowy i szyi. Warto zaopatrzyć się w ranger cap, czyli tzw. „patrolówkę” czy kapelusz oraz chustę/szal snajperski. Ochronią nasze głowy i szyje przede wszystkim przed palącym słońcem, a w terenach zalesionych przed niechcianymi insektami, jak komary, kleszcze, muchy końskie itd. Nocą lub w momencie drastycznego spadku temperatury proponujemy zaopatrzyć się w  kominiarkę lub czapkę zimową. Brzmi śmiesznie? Noce, nawet latem, mogą być bardzo zimne, szczególnie w terenach górskich, gdzie występują spore amplitudy temperatur.

 

Obuwie

 

            Nie jest żadnym odkryciem dla piechura, że jednym z najważniejszych elementów jego wyposażenia są buty. Muszą być dobrze dopasowane i niezawodne. Zbyt duże lub za małe obetrą ci stopy i twoja wycieczka się zakończy. Tylko ty jesteś odpowiedzialny za utrzymanie swoich stóp w najlepszej kondycji. Obok butów typowo wojskowych możemy wybrać buty trekkingowe. Na pewno będą wygodniejsze, ale również i droższe. Zdecydowaną zaletą butów trekkingowych jest ich waga, co przy długotrwałym marszu jest nie do przecenienia. Pamiętajmy jednak, aby obuwie wybrać rozważnie. Przydatną rzeczą przy ich wyborze jest odpowiednia podeszwa np. Vibram, która charakteryzuje się dobrą przyczepnością, trwałością oraz odpornością na ścieranie. Ważne, aby były wysokie i usztywniały kostkę (przy trudnym terenie ochronią przed urazami i skręceniem). Jeśli nastawicie się na zabranie tylko jednej pary butów, unikajcie zakupu typów takich jak: jungle, deserty czy buty z blachą (steel toe). Tego typu buty mają przeznaczenie do jednego rodzaju terenu/klimatu. Dobrym dodatkiem jest system szybkiego wiązania czy membrana gore -tex. Ten pierwszy pomoże w szybkim zdjęciu/nałożeniu butów bądź skarpet, a gore-tex pozwoli na przebycie podmokłych terenów bez przemoczonych nóg/skarpet. Ponadto, jak w przypadku bielizny termoaktywnej, odprowadzi wilgoć.

 Kolejna ważna  zasada, nie wybierajcie się na wymarsz w nowym, nierozchodzonym obuwiu, doprowadzicie wasze stopy do takiego stanu, że dalsza droga będzie zakończona dla całości grupy, bądź spowolnicie całą ekspedycję.

 

Polecamy: Buty to jedna z niewielu rzeczy, w którą należy zainwestować. Radzimy kupić buty nowe. Nie oszczędzajcie na tym zakupie. Dobre obuwie można dostać w przedziale od 100zł do 500zł- wszystko jak zawsze zależy od zasobności portfela.

 

Nóż 

 

To najistotniejsze narzędzie w naszym zestawie. Zanim człowiek wynalazł ostrze z brązu, miedzi, żelaza i stali, musiał pracować kamiennym, które nie nadawało się do obróbki niektórych materiałów oraz szybciej się zużywało. Nawet w dzisiejszych czasach na specjalistycznych kursach uczy się adeptów podstaw knifemakingu, dzięki czemu w sytuacjach ekstremalnych są zdolni sami wykonać klingę. Ewolucja tego przedmiotu zmieniła kierunek postępu cywilizacji na zawsze.

 

Obecnie mamy tysiące rodzajów noży, lecz zastosowanie jest wciąż te same! Ciężko jest go zastąpić innym narzędziem, więc najlepiej mieć go przy sobie (nie tylko podczas studiowania sztuki przetrwania w lesie ale również przemierzając teren zurbanizowany).

Dzięki niemu zbudujesz schronienie, pułapki, wytworzysz inne narzędzia, przyrządzisz posiłek,  i a w razie czego upolujesz  zwierzynę. Osadzony na długim kiju zamienia się we włócznię a na krótkim w siekierę. Jest niezbędny podczas udzielania pierwszej pomocy w terenie.

 

Każdy z Was zapyta zatem jaki nóż ma wybrać? Niestety nie ma jednego uniwersalnego i najlepszego produktu. W zależności od wykonywanej pracy potrzebujemy innego rodzaju. Z doświadczenia wiemy, że najlepiej mieć ze sobą dwa noże. Jednego traktujemy jako „woła roboczego”, a drugiego do prac precyzyjnych. Ideą jest dobrać noże odpowiednie do swojej aktywności w terenie, wiedzy i doświadczenia. Sami stwierdzicie podczas użytkowania, czy wolicie te o klindze stałej czy może wygodniejsze jest dla Was używanie składanych tzw. folderów lub scyzoryków a nawet multitooli.

 

Wielu uznanych w Polsce jak i na Świecie knifemakerów odradza do tego typu pracy noży określanych jako „Rambo”, tych z wymienną klingą (skręcanych śrubą w rękojeści), z wymyślnymi „ząbkami” i innymi gadżetami osłabiającymi konstrukcję.

Survivalowy nóż cechuje budowa typu Full Tang o profilu głowni Drop point , wyprowadzony szlifem skandynawskim (Scandi). Ponadto może posiadać glassbreaker lub jelec dla zwiększenia funkcjonalności. Zainteresowani zakupem z całą pewnością poczytają na ten temat.

Waga i wielkość noża nie musi być szczególnie olbrzymia, gdyż w survivalu stosuje się często technikę cięcia zwaną batonowaniem (polegająca na przyłożeniu ostrza głowni do ciętego materiału i uderzaniu w jej grzbiet pobijakiem).

 

Uwaga: Przestrzegamy przed zabieraniem na wypady survivalowe wszelkiego rodzajów bagnetów, gdyż ich zastosowanie jest zupełnie inne. Ich kruchość stanowi zagrożenie dla Waszego zdrowia!

 

Sprzęt do rozpalania ognia

 

Ogień to życie. Dlaczego? Gdyż dzięki niemu ogrzejemy ciało w momencie spadku temperatury, wysuszymy przemoczone ubrania, przegotujemy wodę która pochodzi z niepewnego źródła oraz przyrządzimy ciepłe potrawy. Ogień również, poprawi morale całej grupie a po zapadnięciu zmroku oświetli ogarniający nas mrok.

Problemem zawsze był dobór sprzętu do rozpalania ognia w warunkach terenowych. Zapałki sprawdzają się do momentu, gdy zaabsorbują wilgoć z powietrza, bądź zamokną w wodzie- często razem z nami. Wtedy staja się bezużyteczne. Możemy je zabezpieczyć wkładając do wodoodpornego pojemnika. W sytuacji awaryjnej jednak zawiedziemy się na zapałkach tak samo jak na zapalniczce. Ktoś powie: „mi to nie grozi, gdyż mam zapalniczkę benzynową Zippo”. Oczywiście jest dobra dopóty, dopóki nie zamoknie lub nie wyparuje benzyna ekstrakcyjna. Czego zatem użyć? Najlepsze rozwiązanie to zaopatrzyć się w profesjonalne krzesiwo. To narzędzie, które jest sprawdzone w najtrudniejszych sytuacjach i warunkach pogodowych. Nauczcie się rozpalać ogień za jego pomocą, a żadna sytuacja Was nie zaskoczy. Pamiętajcie, umiejętność rozpalania ogniska w każdych warunkach niejednokrotnie może decydować o waszym życiu.

Rozróżniamy krzesiwa: traperskie (inna nazwa to kowalskie lub średniowieczne), używane do dnia dzisiejszego oraz magnezowe. Osobom początkującym radzimy trening w rozpalaniu ognia za pomocą tych drugich. Najpopularniejsze krzesiwa na naszym rynku to : wojskowe amerykańskie (magnesium) oraz szwedzkie (fire flash). Oczywiście kilka firm zaczęło wychodzić naprzeciw wymaganiom klientów i specjalizuje się dziś w tej dziedzinie. Wyróżnić tu należy EXOTAC z szeroką gamą krzesiw. Nadmienić trzeba, że firma ta produkuje również świece survivalowe Candle TIN, którymi możemy nawet zagotować wodę.

 

Plecak

 

            Plecak, wraz z odzieżą i butami, jest jednym z ważniejszych elementów ekwipunku. To w nim będziesz nosił resztę wyposażenia: pożywienie, wodę, zapasową bieliznę, menażkę, kompas, śpiwór, karimatę itd. Istotne, aby wybrać w miarę duży (ok. 50-90 litrów), w który spakujesz większość rzeczy do środka. Mając plecak z systemem MOLLE możemy podpiąć  kieszenie modułowe, np. medyczną lub CARGO, zamiast upychać „na chama” do środka. Ułatwi to dostęp do najpotrzebniejszych rzeczy bez ściągania plecaka (wyciągnąć niezbędny sprzęt może towarzysz podróży) i nie spowolni marszu. Oczywiście nie należy mocować zbyt dużej liczby kieszeni, manierek itd., ponieważ przedzierając się przez trudny teren uniemożliwią Wam swobodne poruszanie się. W trakcie przemieszczania się, jedynie do czego potrzebujecie szybkiego dostępu to tak naprawdę woda, nóż, apteczka i kurtka przeciwdeszczowa lub poncho. Obecnie plecaki są kompatybilne z system hydracyjnym, tak  jak najpopularniejszy Camelbak. Pamiętaj, że plecak powinien mieć stelaż lub usztywnienie na kręgosłup, szerokie szelki oraz pas biodrowy. Zapewni ci to wygodę przy długim marszu.

 

Polecamy: Tak jak w przypadku mundurów odwiedźcie  demobile i portale aukcyjne etc., gdyż  lepiej kupić używany oryginał niż tanią nową podróbkę. Tanio można dostać plecaki Bundeswehry czy stare amerykańskie systemu Alice (używane już w wojnie w Vietnamie, a późniejsze modyfikacje pojawiły się w pierwszej wojnie w Zatoce Perskiej). Dobrej jakości plecaki, za niewielką kwotę, produkuje również rodzima firma Helikon- tex. Tych z zasobniejszą „sakiewką” odsyłamy do produktów firm takich jak: Camelbak, Tasmanian Tiger, Maxpedition etc.

 

Śpiwór i karimata

 

Dobór odpowiedniego śpiwora sprawia kłopot nawet tym, którzy zajmują się survivalem dłuższy czas. Wynika to z podzielonych opinii na forach parających się tą tematyką. Część użytkowników stawia na ciepłe puchowe śpiwory, które są często używane przez alpinistów, podczas wysokich mrozów (nie ma sensu w tym momencie wymieniać liczb)

To prawda, że są bezkonkurencyjne w porównaniu z syntetycznymi. Ich waga jest niewielka, jak i objętość. Dzięki temu nie marnujemy ok. 70 %  pojemności plecaka. Posiadają jednak poważną wadę, puch w nich zawarty absorbuje wilgoć z powietrza, podłoża itd. tracąc praktycznie wszystkie właściwości termoizolacyjne. Często producenci takich śpiworów używają jako materiały wierzchnie tkanin z membraną (Gore- tex lub Pertex). Niestety cena ich jest horrendalna i mając w planach zakup innego sprzętu trzeba dokonać wyboru.

Dobrym rozwiązaniem jest zaopatrzenie się w śpiwór syntetyczny modułowy. Cena przystępna a dzięki temu, iż składa się z kilku elementów konfigurować go odpowiednio do pory roku i szacowanych temperatur w jakich przyjdzie nam działać. Ponadto są one już zaopatrzone przez producenta w pokrowce z gore- texu.

 

Każdy śpiwór aby lepiej funkcjonować musi być odizolowany od gruntu karimatą (rozkładaną bądź samopompującą), oczywiście możemy z niej zrezygnować, gdy śpimy w hamaku, platformie drewnianej nie mającej kontaktu z ziemią etc. Do poprawienia właściwości śpiwora możemy również użyć koca ratunkowego (powszechnie znanego jako „folia życia”). Taki koc powinien znaleźć się w naszym wyposażeniu, np. w pudełku zwanym Survival-kit lub apteczce.

 

Fani ekstremalnego survivalu, osoby z ogromnym doświadczeniem, bądź ci których zaskoczył los nie posiadają przy sobie śpiwora, karimaty ani „folii życia”- radzą sobie bez wspomnianych zdobyczy cywilizacji. Sztuka przetrwania zmusza nas do improwizowania, zastępowania narzędzi, ekwipunku naturalnymi substytutami. I tak, osoby pozbawione w/w rzeczy mogą spać w opuszczonych norach dzikich zwierząt, jaskiniach etc. rozpalając przed wejściem ognisko. Tak, aby ściana stanowiła ekran odbijający ciepło. Gdy w okolicy nie ma wykrotów, ani innego naturalnego schronienia można położyć się między dwoma ogniskami, dzięki czemu skorzystamy z tzw. „dymnego koca”. Metoda stara, jednak ostry dym wytwarzający się podczas spalania drewna może nam ten sen mocno skrócic;) W miarę Waszego postępu w kolejnych edycjach Instynktu Przetrwania, omówimy inne ciekawe metody radzenia sobie bez śpiwora i innego ekwipunku poprawiającego nasz komfort w czasie odpoczynku i snu.

 

Płachta

 

Podczas ekspedycji potrzebna nam jest płachta, dzięki której ochronimy nasze ciało przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi. Najlżejsza, a zarazem zajmująca najmniej miejsca jest folia NRC Oprócz okrycia nią ciała rannej osoby, aby nie nastąpiła hipotermia,  koca możemy użyć właśnie do budowy improwizowanego śpiwora, oznaczyć miejsce naszego bytowania. „Folia życia” bowiem (gdyż tak też jest nazywana),  świetnie kontrastuje z otoczeniem, dzięki czemu przyciągnie uwagę ewentualnej ekipy ratunkowej. Przy odrobinie pomysłowości możemy skonstruować całkiem komfortowe schronienie. Czytający to pewnie jest już zachwycony. Koc, który ma wiele zastosowań, jest lekki i można zmieścić go wszędzie, od kieszeni po survival-kit. Niestety ma poważną, jak na kilkudniowe wypady, wadę- praktycznie jest jednorazowego użytku.

 

Dlatego, prócz zabrania foli NRC, musimy zaopatrzyć się w poncho wojskowe. Wykonane z nylonu jest bardzo trwałe (mowa tu o oryginalnym produkcie US Army), jednak w naszym odczuciu ustępują pola podgumowanym, jak te wykorzystywane w armii niemieckiej, czyli Bundeswehrze. Sprawdzi się o wiele lepiej. Prawda, jest cięższe ale ma za to dużo więcej zastosowań. Niemcy produkują je najczęściej w kolorze oliwkowym oraz kamuflażu Flecktarn w rozmiarze uniwersalnym. Nie, to nie pomyłka, gdyż poncho jest tak zaprojektowane, że można połączyć ze sobą dwa lub więcej budując bardzo duże schronienie (skorzystaliśmy z tego rozwiązania podczas piatej edycji IP pk.„Mare Balticum”). Dzieki temu, że używamy ponch, nie jesteśmy zmuszeni niszczyć roślinności ani wycinać drzew. Pamiętajcie, degradacja środowiska nie jest naszym celem, pozostawiajcie miejsca biwakowania tak, jak je zastaliście lub nawet lepiej o ile były zaśmiecone.

 

Uwaga: Początkującemu adeptowi survivalu ciężko będzie zakupić oryginalne ponczo wojsk amerykańskich, zatem lepiej jak skupicie się na wyprodukowanym przez Niemcy, Holendrów czy Szwedów. Jeżeli stanowicie grupę śmiałków, która wyrusza na wszelkiego rodzaju razem, zastanówcie się nad zakupem identycznych, co w przyszłości może okazać się pomocne.

 

Naczynie

 

Bytowanie na łonie natury wiąże się z przygotowywaniem nań posiłków. Traper, myśliwy, piechur czy nawet harcerz nie mógł sobie pozwolić na zabranie ze sobą sprzętu kuchennego, składającego się z kilkunastu elementów. Często przemierzali szlaki z całym ekwipunkiem na plecach a taki sprzęt obciążałby go znacząco.  Zmusiło to człowieka do zaprojektowania takiego naczynia, które będzie funkcjonalne, a przy tym małych rozmiarów oraz wagi. Tak powstała menażka, czyli zamykany pojemnik, dwu- lub trzyczęściowy, służący jako naczynie do spożywania posiłków a czasem też ich przygotowywania. Przez szereg lat, głównie dla potrzeb różnych armii, opracowywano i produkowano różne rodzaje takich naczyń.

Pomimo upływu lat, rozwoju sprzętu do survivalu/ outdoru, menażka zbytnio się nie zmieniła. Oprócz przyrządzania posiłków, wykorzystuje się ją do filtracji i oczyszczania wody, a także, jak w przypadku manierek, bukłaków i bidonów, nadaje się do jej pobierania i transportu. Spełnia zatem wymaganiom stawianym sprzętom  do survivalu awaryjnego.

Podczas każdej ekspedycji, każdy z członków Aktywu Północnego, posiada w swoim wyposażeniu co najmniej dwa naczynia, takie jak kubek stalowy (np. od 1QT LC2 Alice, bądź Tatonka) oraz menażkę. Zwiększa to możliwości każdego uczestnika wyprawy w przygotowywaniu kilku potraw jednocześnie, co wpływa na szybszą konsumpcje i czas postoju podczas marszu. Oczywiście dwa pojemniki nie są aż tak ciężkie a posiadanie ich podczas bytowania nieocenione. Może się przecież zdarzyć, iż w jednym np. gotujemy posiłek a w drugim uzdatniamy wodę. Weźcie zatem to pod uwagę już na etapie przygotowań.

W sytuacji ekstremalnej, nasze naczynie może zastąpić wiele przedmiotów od znalezionej puszki po improwizowany „pojemnik” wykonany z kory brzozowej.

 

Polecamy: Na rynku znajdziecie sporo menażek, tych z czasów PRL po produkty zupełnie nowe. Większość wykonanych jest z aluminium, o którym mówi się, iż ma szkodliwy wpływ na organizm ludzki w kontakcie z żywnością. Opinii jest tyle co blogów/ stron poświęconym tematom sprzętu wojskowego, survivalowego, outdorowego itd. Osobiście polecamy jednak używanie biwakowego sprzętu kuchennego wykonanego ze stali nierdzewnej. Ciekawym rozwiązaniem będzie tutaj menażka wykonana przez firmę Helikon, składająca się z 3 części.

Pamiętaj aby do kompletu  z menażką nie zapomnieć o niezbędniku, czyli o wojskowych sztućcach.

 

Systemy hydracyjne

 

W zależności od wieku, istota ludzka składa się z ok. 70- 90% z wody. Dorosły pije w przybliżeniu 2.5 litra wody każdego dnia, aby podtrzymać normalne funkcje życiowe. Niestety cały czas ją tracimy i zmuszeni jesteśmy ja uzupełniać. Możemy zaczerpnąć jej w terenie (oczywiście uzdatniając przed spożyciem), najważniejsze aby mieć ze sobą pojemnik w którym przeniesiemy zmagazynowaną przez nas wodę. Do tego świetnie nadaje się manierka, bidon, butelka PET lub stalowa itd. Generalnie chodzi to, abyśmy byli w stanie zabrać ze sobą wodę na większą odległość.

Jak w przypadku wyżej opisanego przez nas umundurowania i wyposażenia, tak i tu firmy prześcigają się aby stać się pionierem w dziedzinie hydracji, takie jak: Camelbak, Deuter, Hydrapak, Source Hydratation System, GoLite, a z polskich Campus, Alpinus, F7 Pro czy też  ostatnio 4F.

Na pewno na piedestał wysuwa się Camelbak, firma która jako pierwsza zaczęła produkować specjalistyczne bukłaki. Budowa jest prosta i dzięki temu genialna. To rodzaj plecaka zawierający w środku elastyczny wkład na wodę, z którego wyprowadzona jest elastyczna rurka, sięgająca do ust użytkownika. Zalet takiego systemu jest kilka, jak pojemność (która wynosi od 0,5 do 3l.), rurka do picia jest izolowana pianką neoprenową, dzięki czemu woda (napój) nie nagrzewa się pomiędzy poszczególnymi łykami. Sam pokrowiec na wkład jest większy niż wkład, więc można go stosować jako mały plecak. Najważniejszym atutem tych systemów hydracyjnych jest możliwość picia w czasie marszu bez ściągania ich. Zwolenników „Kameli” rośnie z każdym dniem i to nie tylko w służbach mundurowych, ale również w środowisku cywilnym. Idealnie nadaje się na rower, dłuższe spacery po lesie jak i w terenie zurbanizowanym, jego zalety odkryli również biegacze. Może nie jest tani, ale zakres zastosowań jest szeroki, więc warto przemyśleć zakup.

Nie oznacza to jednak, iż nie powinniśmy zaopatrzyć się w manierkę, odradzamy jednak polską wz. 38, zalęgające  prawie w każdym demobilu. Skupcie się na tych z tworzyw sztucznych, których waga jest diametralnie mniejsza a szczelność bezkonkurencyjna. Często są tak zaprojektowane, że wsuwa się je w stalowy kubek, w którym możemy przegotować naszą wodę.

Proponujemy amerykańską 1QT LC2 Alice o pojemności jednego litra (lub 2QT LC2 US Alice o pojemności 2 litrów), która jest kompatybilna z systemem MOLLE. Dzięki czemu łatwo ją przytroczyć do pasa, plecaka itd.

Kolejnym pojemnikiem, który zdecydowanie polecamy, jest butelka Nalgene. Wykonana jest z tworzywa o nazwie Tritan w technologi BPA Free. Czyli nie zawiera szkodowego dla zdrowia Biosfenolu A. Posiada bardzo szeroki wlew 5,3 cm (co pozwala zaczerpnąć wodę nawet z kałuży oraz łatwo ją umyć), więc w porównaniu do 1 QT LC2 Alice, należy się jej duży „plus”. „Nalgenka” nie dość, że jest przezroczysta, to posiada również miarkę, która przyda się w trakcie przyrządzania posiłków, np. liofilizatów- tego 1 QT nie posiada.  Manierka jednak ma w zestawie dopasowany stalowy kubek, co zdawałoby się detronizuje butelkę. I tu zaskoczenie, niemiecka firma Tatonka wyprodukowała pół litrowy stalowy kubek idealnie pasujący do klasycznej butelki „Nalgene”.  Pozostaje nam polecić oba produkty, które spełniają swoją funkcję, a różnią oczywiście ceną.

 

Podobny produkt do butelki Nalgene wykonała firma Lifeventure z materiału o nazwie Trytan (polikarbon), którego budowa stawia go w czołówce na rynku butelek z szerokim wlewem. Niestety za taką jakość trzeba zapłacić ok. 60zł.

 

Uwaga: Przedstawione przez nas systemy hydracyjne produkowane są przez firmy specjalizujące się w tej dziedzinie i mamy świadomość, iż ceny niektórych nie są małe. Propozycje te kierujemy do osób mocno zaangażowanych i ceniących sobie wysoką jakość.

Na początek wystarczyć może zwykła butelka PET, bidon rowerowy lub shaker używany przez sportowców do mieszania suplementów (Olimp, Trec Nutrition itd.)

Warto zabrać ze sobą również wytrzymałe worki foliowe a nawet słomkę, która pozwoli nam pić z miejsc trudnodostępnych, a zaczerpnięcie wody za pomocą manierki i bidonu jest praktycznie niemożliwe.

 

Latarka

 

Każdy z Was w życiu niejednokrotnie korzystał z latarki, czasami lepszej czasami gorszej. Najważniejsze że mieliśmy ją przy sobie. Dawniej latarka nie dość że była duża to jeszcze bardzo szybko zużywała baterie. Nowoczesna technologia wdarła się również do survivalu, dzięki czemu małe latarki mają moc 200 lumenów i zasilane są dwoma małymi bateriami (AAA), a do tego są wodoszczelne. Zwiększa to nasze możliwości w terenie o działalność nocą. Niewielkie wymiary pozwolą schować ją do survival-kit’u lub kieszeni spodni/kurtki itd.

Często zdarza się, że musimy w ciemnościach nazbierać polan do ogniska, które zaczyna nam przygasać. Idealnym rozwiązaniem jest właśnie latarka. Czasami sytuacja wymagała, aby przytrzymać ją w ustach, jednakże podczas niskich temperatur to nienajlepszy pomysł. W czasie setek wypraw przetestowaliśmy sporo rodzajów tego typu źródeł oświetlenia, jednak najlepszym dla nas rozwiązaniem okazała się latarka nagłowna. Masz wtedy wolne ręce, którymi możesz operować bez konieczności trzymania latarki.

 

Uwaga: Cena takich latarek jest różna, w zależności od firmy, które je wyprodukują lub miejsca w którym dana fabryka się znajduje. Osobiście używam latarki zakupionej w sieci sklepów „Biedronka” za którą zapłaciłem 19,99. Nie będzie mi jej szkoda nawet jak ją zgubie;) Oczywiście lepsza byłaby firmy Petzl, Maglite itd. Niech każdy z Was dopasuje taką latarkę, aby spełniała jego oczekiwania- my proponujemy nagłowną.

 

Żywność

 

Człowiek aby żyć, musi dostarczać organizmowi pożywienia. Jest ono dla niego niczym paliwo dla maszyny. Odwiecznym problemem podczas wszelkich ekspedycji było przechowywanie żywności tak, aby zachowały świeżość. Ponadto racje powinny być szczelnie zapakowane aby nie zamoczyła ich wilgoć z powietrza, deszcz a nawet woda którą mamy zamiar przebyć wpław.

 

Kiedyś wszyscy zabierali konserwy, które poniekąd spełniały powyższe warunki. Wadą ich jest jednak duża waga, która w trakcie marszu ma diametralne znaczenie. Dzisiaj mamy wybór, możemy bowiem zabrać ze sobą żywność, która pierwotnie została opracowana jako wyposażenie stacji kosmicznych przez NASA, a którą później zaczęli stosować alpiniści. Mowa tu o liofilizatach. Powstają one przez poddanie jedzenia procesowi liofilizacji, która polega na pozbyciu się wody z gotowego posiłku za pomocą zamrożenia a następnie sublimacji. Taka racja jest prosta w przyrządzeniu (wystarczy zalać ją wrzątkiem), zachowuje pierwotne wartości odżywcze a co najważniejsze waga takiego posiłku to ok. 150 gram, pozwala jednak najeść się dorosłemu człowiekowi.

Liofilizaty posiadają długi termin przydatności do spożycia i nie zawierają konserwantów.

Warto zatem, wyposażyć siebie w zapas tego typu pożywienia, zanim zostaniemy zmuszeni do korzystania z darów natury.

 

Polecamy: Świetnym rozwiązaniem są racje firmy Travellunch- cena ok 22 zł. za porcję albo amerykańskiej armii MRE, czyli „Meal, Ready- to- Eat”( do 30zł). Zaletą ich jest to, że nie potrzebujemy dodatkowego naczynia do przyrządzenia posiłków. Dobrze również zabrać ze sobą batony i żele energetyczne stosowane przez sportowców ( cena od 5-7zł.)

 

Dobry sprzęt survivalowy/outdorowy kosztuje niebotyczne pieniądze, dlatego też radzimy wydłużyć czas kolekcjonowania. Pomoże Wam to w trzeźwej ocenie zakupu, gdyż portale aukcyjne, sklepy internetowe pełne są chińskich podróbek i wszelakiego rodzaju tandety. Sprawdzajcie opinie innych użytkowników, pytajcie obeznanych kolegów, testujcie i wystawiajcie własne oceny ku przestrodze innych.

 

Oczywiście to, co opisaliśmy to sprzęt, który może Wam się przydać w terenie. Nie należy jednak za każdym razem zabierać wszystkiego co zostało wymienione. Lista niezbędnego ekwipunku zależeć będzie od wypadu w jaki się wybieracie. Jeśli zabierzecie zbyt dużo niepotrzebnych rzeczy będziecie musieli dźwigać zbędne kilogramy, jeśli za mało, czegoś Wam zabraknie. To jak przygotujecie się do wyprawy zależy tylko od Was samych. Pamiętajcie, że sprzęt to nie wszystko, jeśli nie będziecie znali jego przeznaczenia i nie będziecie umieli się nim posługiwać.

Pokładamy nadzieję, iż w trakcie zdobywania doświadczenia wyrobicie w sobie wspomniany algorytm postępowania, który pomoże skonfigurować odpowiednio ekwipunek do rodzaju aktywności w terenie. Tym samym pomoże w przyszłości w pokonywaniu niezliczonych przygód. Pamiętacie? Per aspera ad astra!

 

O.R.I.O.N

Translate

   

   

Polecamy

 

 

 

więcej w dziale

LINKI

Visitor counter, Heat Map, Conversion tracking, Search Rank