INSTYNKT PRZETRWANIA# 6: Operacja Riesenburg vol. II

Idea imprezy terenowej z elementami survivalu, na którą mieli przybyć zaproszeni goście z całej Polski, tliła się w nas już dość dawno temu. Termin ekspedycji został dobrany tak, aby warunki atmosferyczne były zróżnicowane i momentami bardzo niekorzystne. Aktywiści, z różnych rejonów naszego kraju, mieli się w ten sposób sprawdzić oraz przezwyciężyć swoje słabości  podczas trzydniowej wyprawy. Miejsce było wybrane tak, aby nawet nowicjusze poradzili sobie pod naszym czujnym okiem. Nie oznacza to jednak, iż było nudno, łatwo i bez przeszkód. Mamy nadzieję, że uczestnicy wynieśli lekcję z kolejnej edycji Instynktu Przetrwania i zainspirują się nią, tworząc własne grupy o podobnym charakterze. Konkludując, niech żałują Ci, którym nie udało się dotrzeć na miejsce zbiórki. Czytelników zaś zapraszamy na relację z najnowszej -jakże udanej- wyprawy.

 

„Wyspa Muszlowa”


Już w trakcie zapowiedzi w ogólnopolskim zinie  DLAlternatywa  obiecaliśmy, że kolejna edycja IP, będzie zróżnicowana, a uczestnicy będą przemierzać szlaki, pływać pontonem oraz zjeżdżać na linach. Pierwszy etap zaś, miał odbyć się, na owianej tajemnicą, wyspie. Tak też się stało…

W piątek 27 września w godzinach popołudniowych członkowie Aktywu Północnego, wyruszyli do miasta położonego w wschodniej części województwa pomorskiego. Stąd udajemy się nad „Jezioro Nieszczęścia”, wcześniej zwanego Sorgen See. Naszym celem jest „Wyspa Muszlowa”, zatem pompujemy ponton i płyniemy ku niej. Po dobiciu do brzegu i wyładowaniu sprzętu, przeprowadzamy rekonesans. Dzięki niemu wybieramy, najlepsze wg naszej opinii, miejsce na obozowisko. Przed zapadnięciem zmroku zbieramy chrust i polana w takiej ilości, aby w nocy już nie musieć szukać opału na ognisko, które –tradycyjnie już- rozpalamy za pomocą krzesiwa. Ma to na celu doskonalić nasze umiejętności w technikach krzesania iskier, jak i uzmysłowić reszcie uczestnikom, iż nie jest to takie łatwe jak pokazują często na filmach. Szczególnie wtedy, gdy wszystko jest wilgotne po przelotnych deszczach, które -jak się później okaże- będą nas nękać przez cały czas trwania wypadu.

 Następnie każdy z uczestników, przygotowuje miejsce na nocleg. Warunek jest jeden- nie degradujemy środowiska do budowy prowizorycznych namiotów. Zbudowane z indywidualnego wyposażenia, mają za zadanie utrzymać ciepło wewnątrz, jak i ochronić przed deszczem i wiatrem. Po zmroku zjawiają się na miejsce zbiórki nacjonaliści  z Gdyni, których trzeba przetransportować drogą wodną na miejsce obozowiska. Dwóch członków AP wypływa w całkowitych ciemnościach w chwili, kiedy nadciąga burza. Porywisty wiatr powoduje, iż fale dochodzą nawet do pół metra, co dla pontonu jest bardzo odczuwalne. Jednakże udaje nam się bezpiecznie dotrzeć na drugi brzeg. Po chwili udaje nam się odnaleźć aktywistów z Gdyni i wspólnie wracamy w powrotną drogę na miejsce obozowiska. W czasie naszej nieobecności, pozostała na wyspie ekipa buduje dla gości prowizoryczne schronienie na noc. Po dotarciu do celu, posilamy się, rozmawiamy i parodiujemy jednego z „muzycznych artystów” do późnych godzin nocnych:) Wiemy co czeka nas następnego dnia, zatem kładziemy się spać aby nabrać sił do kolejnego dnia naszej ekspedycji.

 

Kierunek most

 

Poranek, choć chłodny, zaczyna się pogodnie i wszyscy zabrali się za przygotowywanie śniadania. Podczas posiłku ustalamy, iż najlepszym rozwiązaniem będzie szybkie opuszczenie wyspy, przeprawa na drugi brzeg i wymarsz w kierunku mostu kolejowego rozpościerającego się nad rzeką Liwą. Tradycyjnie już, pozostaje nam pozostawienie po sobie należytego porządku, spakowanie i załadowanie ekwipunku na ponton.

Myślę, iż każdy uczestnik chciałby spędzić trochę więcej czasu na wyspie. Kryje ona wiele tajemnic, a upływający czas pozostawia coraz mniej świadków wydarzeń, które miały na niej miejsce. Znajdowało się tam bowiem schronisko młodzieżowe z piękną drewnianą wieżą. Budynek przetrwał II Wojnę Światową, dopiero autochtoni rozebrali go w latach siedemdziesiątych w celu pozyskania budulca do swoich gospodarstw. Pozostały po nim tylko fundamenty i parę cegieł. Szkoda, bo dzisiaj byłoby nie lada atrakcją turystyczną. Odpływając spoglądamy ostatni raz na „Muszlową Wyspę” i przemy naprzód, ku kolejnym przygodom.

Po dotarciu na drugi koniec jeziora pozostawiamy ponton w bezpiecznym miejscu i ruszamy pieszo na most. Tam mamy zamiar spędzić kolejną noc. W trakcie marszu zrywa się ulewa, która przemoczyła chyba każdego uczestnika wyprawy. Nie pomogła nawet odzież z membraną gore- tex. Przemoczeni do suchej nitki przemierzamy kilkanaście kilometrów, aż naszym oczom nie ukazał się wspaniale wykonany zabytkowy most. Tutaj, każdy z nas myślał tylko o tym aby zdjąć i wysuszyć odzież, zjeść porządny posiłek i odpocząć po wyczerpującym dniu. Na szczęście humory dopisują i wspólnie- po długich konwersacjach- dochodzimy do tych samych konkluzji, czyli wyższości muzyki metalowej nad hip hopem;)

Niedzielny poranek niesie ze sobą poprawę pogody i już od najwcześniejszych godzin wita nas słońce. Szybkie śniadanie i ruszamy szlifować techniki zjazdów na linie oraz wspinaczki za pomocą „małpy”. Dla niektórych uczestników ekspedycji był to pierwszy kontakt ze zjazdami. Szybko jednak łapią o co w tym wszystkim chodzi i ciężko później dopchać się w kolejkę;) W tym momencie dochodzimy do wniosku, iż częściej musimy spotykać się z chłopakami z Casuals AG, aby pozjeżdżać i dzięki temu nabierać co raz większej wprawy .

Na koniec szkolenia z zakresu zjazdów na linie, robimy sobie pamiątkowe zdjęcie na moście i ruszamy w drogę powrotną. Tym razem również mamy do przejścia sporą ilość kilometrów. Weekend się kończy, czas wracać do codziennych obowiązków- niestety.

 

Podsumowując cała wyprawę, można narzekać tylko na jedno. Małe zainteresowanie ludzi survivalem i outdorem w naszym kraju wśród ludzi związanych z ruchem nacjonalistycznym. Wiemy, że kiedyś to się na nich zemści. (R)ewolucja eliminuje tych, którzy nie potrafią się przystosować i przetrwać w najtrudniejszych warunkach.

 

 Zapraszamy do obejrzenia videorelacji z szóstej odsłony  IP

 

Poniżej relacja zaprzyjaźnionych nacjonalistów z tej imprezy terenowej:

Instynkt Przetrwania 6 - Operacja Riesenburg vol. 2

 

Plakat promujący wydarzenie:

 

O.R.I.O.N.

 

Translate

   

   

Polecamy

 

 

 

więcej w dziale

LINKI

Visitor counter, Heat Map, Conversion tracking, Search Rank