Wywiad z Czarnymi Szczurami z Warszawy

 

Czarne Szczury z Warszawy to grupa, która z pewnością już na stałe zadomowiła się w szeroko pojętym środowisku nacjonalistycznym. Uznaliśmy za wartościowe przybliżyć ich działalność naszym czytelnikom, zatem zachęcamy do zapoznania się z wywiadem jaki przeprowadziliśmy z założycielami CS.

 

 Przedstawicie się czytelnikom na łamach naszej witryny (skąd pochodzicie, czym zajmujecie się na co dzień etc.). Dlaczego wybraliście właśnie streetart jako formę działalności? Co Was inspiruje przy tworzeniu prac?

Przed Wami Czarne Szczury, prosto z Warszawy. Prywatnie uczniowie, studenci, niektórzy kibice, wszyscy koledzy. A czemu właśnie streetart? Cóż, po części pewnie dlatego, że nacjonaliści rzadko przykładają uwagę do tej sfery życia publicznego. Była luka do uzupełnienia, byli ludzie, którzy się na tym znają i którym „się chce”, założenie grupy było więc w sumie nieuniknione. Zwłaszcza, że inspiracje napływają z każdej strony - historia (nie tylko polska i nie tylko „prawicowa”), sprawy bieżące, czy wreszcie prace i działalność różnych europejskich grup grafficiarskich i nacjonalistycznych.

 

Obierając nazwę dla waszej grupy bardziej inspirowaliście się komiksem „Chlorofil” autorstwa lewicowego rysownika Raymonda Macherota, czy może działalnością GUD?

Zdecydowanie GUD, bo też z samymi komiksami nie mieliśmy styczności (czytałem jedynie o czym są i oglądałem grafiki). A co do naszych francuskich inspiracji, to nawet nie wiem o czym mam pisać. Dla nas ta grupa jest po prostu ideałem „rewolucji młodzieżowej”. Koleżeńska, wolna od politykierstwa, radykalna, agresywna i wesoła. Czysta młodość.

 

Poprzez swój sposób wyrażania, czyli streetart, uważacie siebie jako prawicowych anarchistów, politycznych żołnierzy, czy może artystów?

Chyba nigdy nie stawialiśmy sobie takiego pytania. Ciężko samych siebie oceniać, ale muszę przyznać, że określenie „prawicowi anarchiści” bardzo mi się podoba. W sumie ono najlepiej oddaje ducha naszej grupy. Lubimy działać, lubimy prowokować, czasem dla samego prowokowania, mamy swoje poglądy i cenimy swoją niezależność. Nasza grupa jest luźnym związkiem kolegów, którzy mają podobne poglądy. Dziwnie to zabrzmi, ale brak jakiejkolwiek organizacji, czyni nas w sumie nieistniejącą grupą. Każdy z nas mógłby działać sam i dalej bylibyśmy Czarnymi Szczurami. Robimy swoje, bo tak chcemy, bo uważamy to za słuszną drogę, a że w kupie raźniej, to zbiliśmy się do kupy. Kupy podobno nikt nie ruszy.

 

Gdzie w Europie-według Was - streetart rozwinął się najprężniej? Czy są grupy, które szczególnie cenicie i działalność której stawiacie sobie jako wzór do naśladowania?

Jeśli chodzi o nacjonalistyczny streetart to inspiracji szukamy przede wszystkim we Włoszech i w Rosji. W ogóle klimat tych krajów najbardziej nas kręci - słoneczny faszystowski „lifestyle” i dziki duch Rusi, jakże bliski Polakom. No, a jeśli chodzi o wzory to na pewno ruskie Street Art White Boys i sam UMKA oraz włoskie Casa Pound. Bacznym okiem obserwujemy też działania chyba najbardziej kontrowersyjnej grupy w Europie - angielskiego National Action.

 

Wiemy, że jako Czarne Szczury nie istniejecie zbyt długo, jednak posiadacie już sporo prac na swoim koncie. Ostatnio nawiązaliście współpracę z Fight Club Fanga i First To Fight, czego wynikiem były graffiti promujące nacjonalistyczny turniej walki FTF, jak i zdrowy tryb życia w ogóle. Czy w przyszłości zamierzacie podjąć współpracę z innymi grupami?

Oczywiście, jeszcze jak! Nasza grupa jest mała i na razie w sumie raczkuje na scenie nacjonalistycznej, ale jesteśmy pozytywnie nastawieni do wszystkich bliskich nam ideologicznie aktywistów, więc miejmy nadzieję, że dane nam będzie działać, wspólnie i w porozumieniu, z wieloma organizacjami. Z kim, kiedy i gdzie na razie nie chce mówić, bo nie ma pewników.

 

Aktyw Północny zawsze wspierał niezależną sztukę uliczną jako jeden ze sposobów działania w naszym kraju. Zastanawialiśmy się, czy nie warto skoordynować niektórych akcji z aktywistami z innych miast, w celu lepszego wydźwięku medialnego. Jakie jest Wasze zdanie na ten temat?

Chyba w poprzednim pytaniu już na to trochę odpowiedzieliśmy. Jesteśmy zwolennikami działalności lokalnej (takiej jak chociażby streetart), ale sam ruch powinien być skoordynowany, by przebić się w dzisiejszym świecie globalizacji. Skoordynowany nie tylko w kraju, ale nawet w sferze międzynarodowej, bo taki właśnie jest klimat obecnych czasów.

 

Czy uważacie, że rozwój nacjonalistycznej idei w naszym kraju idzie w dobrym kierunku? Co jest naszą mocną, a co słabą stroną?

Odpowiedzi na to pytanie sami szukamy od jakiegoś czasu. Dzisiejsze czasy są pełne kontrastów - z jednej strony nigdy nacjonalizm nie był tak popularny i obecny w dyskursie politycznym. Manifestacje są liczne, organizacji jest multum, a sama idea w różnych formach jest bardzo popularna wśród młodzieży, co widać choćby po koszulkach. Z drugiej jednak strony idea bardzo silnie się rozmyła i przez zmieszanie z szeroko rozumianą prawicą (od PiSu do Korwina) straciła swój naturalny radykalizm. Takie potworki jak liberalni nacjonaliści, czy „patrioci”, czyli ludzie którzy słowa nacjonalizm zwyczajnie się boją, bo jest jakieś takie nieładne, nie są dzisiaj niczym dziwnym. Tak samo z tym całym patriotyzmem i nacjonalizmem tekstylnym - setki firm, tysiące wzorów, a wszystko tak samo nijakie i niestety pozbawione wartości. Poza tym w ostatnim czasie wyrósł w Polsce nacjonalizm bardzo szowinistyczny, co ciekawe często odwołujący się do czasów polskiej mocarstwowości. No, ale cóż dla niektórych wystarczy GyNyLySy, jakiś celtyk i husarz, po co historia, czy zawiłe problemy polityczne, społeczne, czy ekonomiczne. To wszystko razem naszym zdaniem bardzo ogranicza myśl narodową, spychając ją do roli „mocnych haseł” antyimigranckich, czy antykomunistycznych. Nie tędy droga.

 

Czynny patriotyzm, to także praca nad sobą, rozwój zarówno fizyczny jak i duchowy. Jak to u was wygląda? Uprawiacie ze szczególnym zamiłowaniem jakiś sport? Jakiej muzyki na co dzień słuchacie / Jakie książki czytacie?

Ciężko nam odpowiedzieć na to pytanie, bo w sumie jesteśmy bardzo różni. Ogólnie jeśli chodzi o rozwój fizyczny to chcielibyśmy żeby każdy z nas trenował, najlepiej sporty walki, ew. na siłowni i trzymał się zasad zdrowego trybu życia. Miejmy nadzieję, że uda nam się to realizować od początku lata, gdy każdy z nas będzie miał po prostu więcej czasu. Co do muzyki, to, prócz typowo nacjonalistycznych zespołów, słucha się u nas ogólnie wszystkiego - od Mozarta, przez rock, do disco polo. Gusta literackie też są różne, staramy się jednak wzajemnie motywować w poszerzaniu horyzontów m.in. poprzez podsyłanie sobie nawzajem różnych artykułów, czy fragmentów prac bliskich nam autorów (bo niestety znalezienie wielu dzieł w polskim tłumaczeniu graniczy z cudem).

 

Dziękujemy za udzielenie wywiadu. Życzymy konsekwencji i oczywiście nieuchwytnego dla służb działania na ulicach polskich miast. 

Wielkie dzięki za wywiad, miejmy nadzieję, że trafi do wielu zarówno ze środowiska, jak i do tych, którym być może gdzieś nasze prace mignęły - czy to na ulicy, czy w internecie. Bądźmy wytrwali w naszej działalności, walczmy o prawdę i zasady, kreujmy nową rzeczywistość. Nadejdzie czas zmian, prędzej czy później, ale nadejdzie. Koniec końców, to my mamy rację - nie oni ;)

 

 

 

Translate

   

   

Polecamy

 

 

 

więcej w dziale

LINKI

Visitor counter, Heat Map, Conversion tracking, Search Rank