Skażony nacjonalizm, podstępny demoliberalizm

Ruch narodowy nie dysponuje kręgosłupem ideologicznym. Z przerażeniem przyglądam się dyskusjom prowadzonym przez ludzi mieniących się nacjonalistami na temat podstawowych zagadnień ruchu. Hasła, których znaczenia powinny pozostać w niezmienionych formach , dziś ulegają najróżniejszym interpretacjom! Na szczęście są jeszcze ludzie, którzy nacjonalizm pojmują we właściwy sposób. Niestety ich głos bywa często niedosłyszalny dla ogółu narodowców. Na to tylko czeka demoliberalny system i natychmiast wykorzystuje.

 

Nie znamy swoich przeciwników. Nie potrafimy ich nawet właściwie rozpoznać. Podejmowanie prób sklasyfikowania poszczególnych jednostek, czy ugrupowań w konkretnych ramach sceny politycznej jako wyznacznik ich intencji, świadczy o głębokiej nieroztropności środowiska nacjonalistycznego. Ruch uległ skażeniu. Ani prawica, ani lewica nie posiadają i nigdy nie posiadały wyłączności na nacjonalizm. Obie sceny zostały na przestrzeni lat w większym lub mniejszym stopniu przejęte i wypaczone przez naszych wrogów. Musimy o tym pamiętać! Choć proces destrukcyjny systemu demoliberalnego wydaje się nie do zatrzymania, minie jednak jeszcze wiele lat nim dane nam będzie ujrzeć jego zgliszcza i narodziny nowej ery. Jego unicestwienie jest dopiero początkiem naszej walki. Ideologiczne roztargnienie w ruchu szybko może jednak tę walkę zakończyć. Nie zdajemy sobie sprawy z siły i podstępności naszych przeciwników. Wielu narodowców, nieświadomie, już im uległo.

 

Liberalizm, demokracja, socjalizm, ateizm, za tym wszystkim kryje się totalna negacja kultury. Zniweczenie i zabicie ideałów człowieczeństwa i dusz narodów. Dwie ideologie – liberalizm i marksizm, którymi przesiąknięte są dzisiaj europejskie narody, niosą za sobą ten sam nihilistyczno-dekadencki rozkład. Różnią się szczegółami, zwalczają się nawzajem, ale w swej esencji są jednym i tym samym. Pragnienia tych systemów mogą być inne, lecz obydwa rodzą w jednostce tę samą internacjonalistyczną postawę. Osłabiają, by ostatecznie wyeliminować mechanizmy obronne ludów, wywodzące się z etnicznych sił narodów. Gdy już opór zostanie złamany, a jednostka wyzbyta ze swej tożsamości, życie ludzkie nabiera hedonistycznego charakteru. Zwieńczeniem tego procesu jest oparty o ideały tolerancji i humanitaryzmu kosmopolityzm. W procesie duchowej kastracji człowieka posługują się zawsze tymi samymi kłamstwami. Przyczyną, dla której kłamstwo zdobyło dziś w tak znacznej mierze panowanie nad światem, jest to, że kłamstwo jest rozumne, porywające i pozornie dobre. Z czasem, gdy już uzyska społeczną afirmację, ukazuje się jego prawdzie oblicze w postaci czynów i wytworzonych przez nie stosunków, które są nie tylko nierozumne, ale destrukcyjne i całkowicie złe.

 

Obłuda, umiejętność przywdziania fałszywej maski – to cecha charakterystyczna tych niszczycielskich sił. Właśnie teraz, gdy ludzkość wybudza się z narkotycznego transu i zaczyna dostrzegać prawdziwą, demoniczną twarz, kryjącą się za ich kłamliwymi hasłami, demoliberalizm ponownie rozpoczyna swój chocholi taniec. Naszą słabością jest niezdecydowanie. Ruch narodowy nie dysponuje żadną alternatywą dla obecnego systemu.  Oni to widzą. Wiedzą jak manipulować społeczeństwem. Wiedzą też, że ich system upada. Czynią więc to, co potrafią najlepiej – przywdziewają maskę. Przenikając pomiędzy społeczeństwa ponownie udają przyjaciół i karmią nas identycznymi kłamstwami. Kolejne fałszywe idee, kolejne mgliste teorie pochodzące od tych samych trucicieli, przedostają się do opinii publicznej, jako długo oczekiwane antidotum na nasz marazm i upokorzenie. Pod osłoną zaślepienia i ciemnoty, fałszywych intencji wskazują nam nową ścieżkę. Znowu zamykamy oczy. Wierzymy w obiecany nam zwrot wszystkich odebranych swobód, wierzymy w ich nowe hasła wolności. Wielu jest pożytecznych idiotów, którzy, pomimo swych pozytywnych zamiarów, nieświadomie kierują nas w ten sam liberalny mrok, kajdany systemu, który ulega tylko ciągłemu różniczkowaniu. Wielu z nas ich słucha, bo nie potrafi rozpoznać wroga.

 

Należy pojąć, że człowiek może być wprowadzony w błąd przez zewnętrzne siły, które utrzymują go w przekonaniu, że jest na właściwej drodze ku odzyskaniu wolności. Zauważenie zagrożenia, rozpoznanie wroga, czyni bitwę w połowie wygraną. Człowiek musi słuchać swoich instynktów. Nasze instynkty podpowiadają nam, że jesteśmy na właściwym szlaku. Zwracając się do naszej pogańskiej przeszłości, do głosu ziemi i krwi, odnajdujemy duchowe wartości, których oni tak bardzo nienawidzą i zaciekle zagłuszają. To czyni nas odpornymi na ich szepty. Niebezpieczeństwo wyostrza zmysły. Nasze uczucia i pragnienia nie pozwalają nam na chwilę zwątpienia i rozproszenia. Kroczymy konsekwentnie raz obraną drogą, bezkompromisowo i już nic nie jest w stanie zwieść nas od wyznaczonego celu.

 

 

junior

 

 

 

 

Translate

   

   

Polecamy

 

 

 

więcej w dziale

LINKI

Visitor counter, Heat Map, Conversion tracking, Search Rank