Kto jest naszym wrogiem i dlaczego liberałowie. Krytyka liberalizmu

Choć liberalizm, w sferze zarówno gospodarczej, jak i społecznej, jest zjawiskiem o wieloletniej historii, to dopiero w ostatnich dziesięcioleciach na dobre opanował europejskie kraje. Po II wojnie światowej, pod pretekstem rozliczenia się z faszyzmem, zdominował każdą sferę naszego życia. Dziś nie mówi się o liberalizmie, jako o jednej z wielu doktryn politycznych. Podobnie jak demokracja stał się dogmatem, prawdą objawioną. Jako, że pomiędzy liberalizmem, a „ogólnoludzkimi” prawami człowieka postawiono znak równości, wszelka próba poddania go nawet najbardziej subtelnej krytyce, odbierana jest jako atak na te prawa.

 

Analiza liberalizmu poprzez uwzględnienie jego różnych nurtów pozbawiona jest większego sensu, bowiem bez względu na to, w jakie szaty zostanie przyodziany, czy to liberalizm klasyczny, konserwatywny, czy libertarianizm, fundamenty, na których się opiera pozostają niezmienne. Nas interesuje ideologiczny aspekt liberalizmu. O charakterze każdego ruchu decydują najogólniejsze  założenia światopoglądowe, a przede wszystkim pojmowanie istoty człowieka. Celem nacjonalizmu jest stworzenie państwa narodowego tj. państwa, w którym obywatele(nie mieszkańcy) zarówno na płaszczyźnie społecznej, jak i ekonomicznej, twórczą pracą, jednomyślnie, spełniają misję dziejową narodu. Liberalizm ma inne założenia. Jest całkowitym przeciwieństwem, a więc i wrogiem nacjonalizmu.

 

Rdzeniem liberalizmu jest nacisk na to, co indywidualne, na dobrowolność, samodzielność, na osobiste przekonania. Liberalizm nie określa życiowej postawy. Stara się umożliwić każdemu człowiekowi wybranie własnego, opartego na indywidualnych przekonaniach kodeksu etycznego. Wolność stanowi zatem najwyższe dobro, co automatycznie antagonizuje już go z nacjonalizmem, bowiem wszelki nacisk na jednostkę ze strony państwa postrzegany jest jako naruszenie jej wolności. Liberalne pojęcie wolności można w zasadzie sprowadzić  do owsikowej maksymy „Róbta, co chceta!”, pod warunkiem oczywiście, że te poczynania nie naruszają wolności drugiego człowieka. Jest to zatem negatywne określanie wolności, jako wyzwolenie się z ograniczeń, ucieczki od odpowiedzialności, zobowiązań. Każdy pozostawiony samemu sobie, bez konieczności podporządkowania się interesom narodowym. Czy w takim razie, w tak pojmowanej wolności znajdzie się miejsce dla uczuć patriotycznych? Wielu liberałów nie uważa, by jedno mogło wykluczać drugie, by poszanowanie ojczyzny, tradycji nie mogło iść w parze z, można by rzec - beztroskim życiem. Czy, aby na pewno? Patriotyzm odnosi się do stosunku pomiędzy jednostką, a zbiorowością do której należy, czyli do narodu. Jak się poniżej przekonamy, definiowanie tej zbiorowości  inaczej wygląda u „wolnych” ludzi, inaczej zaś u kogoś myślącego kategoriami narodowymi.

 

Liberałowie opisują społeczeństwo, jako zwykłe stowarzyszenie jednostek, z których każda ma własną koncepcję dobrego życia i indywidualny plan życiowy. Liberałowie lekceważą, a nawet celowo rozkruszają więzi społeczne przez jednostronne akcentowanie praw indywidualnych kosztem obowiązków wobec wspólnoty. Dla nich liczy się postępowanie i potencjał jednostki, a nie jej narodowość. Doskonale się zatem wpisują w doktrynę globalizmu, gdzie tożsamość etniczna, narodowa, staje się zbędnym balastem, rozpraszającym człowieka przed pogłębianiem się w materialnym i hedonistycznym życiu. Indywidualizm, jako kolejny fundament liberalizmu, powoduje utratę zainteresowania pracą na rzecz wspólnot, w których się żyje. Egoizm jednostki, przekładany jest ponad interes narodowy. Heroiczne poświęcenie się dla współobywateli, praca na rzecz misji dziejowej narodu zostaje odrzucona w imię samolubnego ja. Niezależnie więc, jak bardzo liberałowie deklarowaliby postawę patriotyczną, świadomie lub nie, rozrywają swym postępowaniem wspólnotę narodową, dającą ludziom poczucie ciepła, solidarności i emocjonalne przywiązanie, nie rozumiejąc, że patriotyzm, to coś więcej niż posługiwanie się rodzimym językiem, czy znajomość daty bitwy pod Grunwaldem. Liberalizm stanowi zatem całkowity antagonizm wobec postaw nacjonalistycznych. Przypominam, nacjonalista za najwyższe dobro uznaje naród! Tylko w wytrwałej pracy w narodzie, dla narodu i poprzez naród w pełni realizuje się jako jednostka.

 

Omawiając ideologię liberalną nie sposób także pominąć jego postulatów w sferze gospodarczej. Niczym nieskrępowana wolność jednostki jako, że jest najważniejszą wartością, która ma zastosowanie do wszystkich sfer życia w społeczeństwie, musi się także odnosić do płaszczyzny ekonomicznej. Wolny rynek jest środkiem do celu, czyli uzyskania maksymalnej wolności człowieka. W liberalizmie, tak w gospodarce, jak i w życiu społecznym, funkcjonowanie jednostki musi opierać się na jego ideologicznych fundamentach. Państwo jest zatem sprowadzane do roli „nocnego stróża”. Jego obowiązkiem jest zapewnić jednostkom ochronę i, przede wszystkim, możliwość nieskrępowanej realizacji obranych przez nie same celów. To daje narodowi do zrozumienia, że to państwo ma im służyć i spełniać ich coraz to wybredniejsze zachcianki. Tracąc w ten sposób swój autorytet do głosu poczyna dochodzić kosmopolityzm.

 

Obecny, demoliberalny system chyli się ku upadkowi. Już dziś musimy opracować wspólną myśl ideologiczną, by móc w stanie zaoferować społeczeństwu coś w zamian. Odnosić się musi ona do wszystkich płaszczyzn życia, bo na tym polega właśnie nacjonalizm. Jako narodowców, rewolucjonistów, nie powinno nas interesować przeobrażanie obecnego systemu. Musimy go zniszczyć, bo tylko na zgliszczach tej zgnilizny można będzie zbudować upragniony ustrój narodowy i stworzyć nowego obywatela, gotowego sprostać nadchodzącym czasom. Żeby tego dokonać niezbędna jest umiejętność orientowania się, kto jest wrogiem, a kto przyjacielem. Liberalizm między innymi, do takich wrogów należy.

 

 

junior

 

 

 

 

 

Translate

   

   

Polecamy

 

 

 

więcej w dziale

LINKI

Visitor counter, Heat Map, Conversion tracking, Search Rank